— O! Pewno miał — odpowiem — żali138 nie więcej.
— Tedy i mnie już niebawem za nim iść; małym on żaczkiem był, kiedy my pod Leszczyńskim parli sieniawszczyków na Rusi Czerwonej139.
— Ej! Nie ma się czego śpieszyć tam, panie cześniku dobrodzieju, i podobno nie zaraz to nastąpi, bo zdrowie jegomości chwała Bogu jeszcze w pięknym jest stanie.
— Dworuj sobie zdrów — odpowie z uśmiechem stary — a pamiętasz:
Płot trzy lata, kot trzy płoty,
Człek trzy konie, koń trzy koty;
dłużej nie. A toć ja już trzy konie i jednego kota przeżyłem, a kiedy Bóg da do świętego Wita doczekać, to jeszcze będzie i jeden płot.
— Prawdać140 to, ale przysłowia to ludzka rzecz, a życie ludzkie, boska.
— Boska, boska, nie ma co mówić i wiem co do siebie, że byłbym pewnie setki dociągnął, gdyby nie tarapata... i różne termina, które przyszło przebrodzić... szkoda mówić.
Ale pani stolnikowa zakończyła tę urywaną rozmowę naszą, mówiąc: