Konopka się też na to odwrócił, przygryzając wargę, a pani stolnikowa się także skrzywiła, ale Zosia się uśmiechnęła, co mnie bardzo pogładziło po sercu; tymczasem zaś dziadek zawezwał nas, iżbyśmy się przysiedli do niego, a do mnie rzekł:
— A ty, Nieczuja, ponalewaj nam wina.
Nalałem, podnieśliśmy szklanki i wypiwszy chórem za zdrowie dam, które z łaski swojej przy nas się nudzą, żaden z nas ust nie otworzył; my bowiem z Konopką zbiliśmy się wzajemnie z toru i wszelkiego do lekkiej konwersacji konceptu, Lgocki snadź nigdy nie był tym, który zabawić może rozmową, a kobiety podobno instynktem samym poznały, że jakiś kwas jest pomiędzy nami, i także się pokwasiły; dziadek tylko sam jeden, z duszą niedotkliwą na dzisiaj i żyjącą tylko w przeszłości, pozostał taki, jak zawsze, zimny, obojętny na wszystko, zwinięty w sobie i winem ustawicznie popijanym po trochę się rozgrzewający. On też był pierwszy, który, odjąwszy drżącą rękę ze szklanką od ust i oparłszy ją o węzeł litego pasa, począł w ten sens:
— Cóż to? Czy klasztor myślicie zakładać, że takie silentium191? Co?
— Smutne czasy, smutna dusza, toż nie dziwno, że i usta u wszystkich zamknięte, mości dobrodzieju — odpowiedziałem.
On zaś na to:
— Ot, gadasz! Że czasy smutne, mosanie, tego nikt nie zaprzeczy, daleko zresztą szukać by tego, który temu winien. Smutne czasy, to prawda, ale nie przez siebie samych, tylko przez ludzi, którzy w nich żyją i są do niczego. Za mego życia były już czasy daleko smutniejsze; za Karola XII, któż nie pamięta, jak to było w ojczyźnie, ale nam, ludziom krew ze krwi i kość z kości, wcale smutno nie było, i owszem, było nam bardzo wesoło. Bo my sami byliśmy żywi, żwawi, pełni sił i nadziei. Głupi byliśmy, jak dziś o nas powiadają, grubi i w obyczajach surowi, ale... nalej mi wina.
Nalałem, a po chwili dziadek na nowo:
— Dzisiaj, mosanie, ludzie, osobliwie po miastach, okrutny rozum mają, gładcy są, fryzowani jak owieczki, pachną jak kwiatki, ale...
Wtem coś mocno zaturkotało przed gankiem, jakoż jednocześnie wszedł służący staruszek i zapowiedział, że jacyś dziwni panowie zajechali.