— Tak jest.
— To znam. Ojciec, skarbnik zakroczymski, ożenił się z Mężykówną, herbu Wadwicz, Litwinką; czyś z niej urodzony?
— Nie, jam z Zakliczanki, wdowy po Godlewskim, z którą mój ojciec po śmierci pierwszej żony...
— A tak, tak, słyszałem. Czy żyje stary?
— Nie, trzeci rok już mija...
— Jak umarł, aha! Szkoda! Dobry żołnierz był, służył w wojsku francuskim za Augusta II, służył potem w wojsku rosyjskim i chodził na Turka — po wojnach mieszkał w Sandomierskiem, Ossolińskich partyzant35, nieprzyjaciel Familii36. Pamiętam, pamiętam.
Zadziwiło mnie to niepomału37, skąd mnich krośnieński mógł tak znać ród mój od wieków gnieżdżący się za Wisłą, więc spytałem nieśmiało:
— Waszmość podobno38 nie od samej młodości siedzisz w tym klasztorze?
— Może!... Tak, byłem kiedyś na świecie.
— Boby to trochę przykro było siedzieć w wilgotnej celi i nie znać świata prócz tego, który widać zza kraty, i wspomnień nie mieć innych oprócz jakiego dobrego przyjęcia w domu szlacheckim w czasie kwesty albo, co się dziś prawie częściej wydarza, jakiejś niegrzecznej rekuzy39.