I. NIEWOLNIK

Pokój jemu — wychodźmy bracia, wychodźmy. —

Przechodzą.

IRYDION

Przesunęli się jak cienie, szanując spokój ducha mojego. — O ojcze, dla nich i dla wszystkich dotąd we śnie leżę — ty jeden wiesz, że ja czuwam. Wstaje i idzie do tarczy brązowej, na której puginał89 zwieszony. Zmierzch zapada, godzina już bliska. — Oni przyjdą zaraz — w podobną godzinę stary Brutus90 musiał własnych synów zabijać. — Uderza o tarczę. Elsinoe — Elsinoe! —

Ot! Idzie ku mnie jak widmo nieszczęścia — wieniec cyprysowy91 włożyła na skronie — matka jej niegdyś tak stąpała pod gniewem Odyna.

ELSINOE

Wchodząc.

Czy już przybyli służalcy, czy już zaszedł rydwan przeklętego?

IRYDION