IRYDION

Wszyscy dotrzymali słowa, wszyscy z domu Amfilocha idą na zgubę Romy. — Nazarenów362 tylko jeszcze nie widać. — Ale Symeon przysiągł, że o trzeciej godzinie sam ich przyprowadzi do mnie. —

MASYNISSA

Niedługo ci czekać. — Hesperus stanął już nad Kapitolem i włosy Bereniki363 znad Gór Sabińskich się wznoszą. —

IRYDION

O nocy! Nie skąp mi chmur i wiatrów — przez wieki potem świecić będziesz jasno i cicho nad rozwalinami, czas mi się ociąga — czas mi dolega, starcze!

MASYNISSA

I mnie także. — Lecz ja czekam dłużej niż ty na upadek wroga i czekam w milczeniu.

IRYDION

Ach! Głos twój zdał mi się głosem ojca. — Czyż w tej chwili posąg Amfilocha nie dostanie krwi i żył, i bijącego serca? W ciemnościach na tym białym krześle ty mi go przypominasz. Idzie do niego. I toga jego tak samo była zarzucona w dniu śmierci! — Daj ręce obie — wyrzecz364 nad głową moją słowo opieki tak, jakby on uczynił przed hasłem do boju. —