ELSINOE
Wtedy ujrzałam na ziemskich równiach125 męża zbrojnego w żelazo i zgrozę. — Czoło jego było spokojne jak powierzchnia wód głębokich — w prawicy jaśniał miecz zwycięstwa. —
Poznałam — nie rozumiałam — nie ufałam sobie. — Ale imię jego powtórzyły wichry nocne i głos zleciał od szczytów Walhalli — On zbawi cezara. —
HELIOGABAL
Imię, imię?
ELSINOE
Sigurd, syn kapłanki. — Schodzi z głazu i zbliża się do Heliogabala. Nie tarzaj się więcej w prochu — powstań, a wy oddalcie się wszyscy! —
Wychodzą.
Nędzny! Gdyby ci przyszło wsiąść na kark bałwanom i jeździć po nich jak na koniu bez wędzidła — ażebyś musiał leżeć na śniegu otoczony stadami kruków i całą noc patrzeć w lodowate oko księżyca — biedny ty z purpurą twoją i bogami twymi! Ale nie drżyj, nie rozpaczaj, bo cię wyrwie z toni syn Amfilocha Greka!