Nie jesteś prochem, ni snem, ni milczeniem

I Ty wiesz w niebie, jak ja kochał ciebie!

III. 25. Ale dni moje prędsze były, niż poseł, uciekły, a nie widziały nic dobrego.

26. Przeminęły, jako prędkie łodzie, jako orzeł, lecący do żeru.

Rozd. 9 HIOB.

Oto wszystko, wszystko, co po nim pozostało. Niedokończony rękopis mam u siebie. Jeśli podołam, dopełnię, ale filozoficzniejszą miał inteligencję ode mnie, nie wiem, czy potrafię! Zresztą kiedyś, i jako ułamek, ogromnie ważny dla nas, można będzie to wydać. Tam jest duch żywy, a nie umarłe frazesa.

Teraz, mój drogi, wiesz wszystko, a że mnie znasz, więc wiesz, jak mi na duszy. Przed trzema dniami, pogrzebawszy go, uciekłem z Münich. Sroga tam epidemia tyfusowa, jak za cholery dni, ludzie mrą; alem wszędzie sam, i kto wie, czy już tak nie na wieki! Trzydzieści lat mam, przyjaciela już nie znachodzi się w takiej porze na świecie. O, żebym też mógł zobaczyć Ciebie!

Skąd piszę do Ciebie, do nikogo nie pisz i nikomu nie mów, na miłość bożą Cię zaklinam i proszę. Choć stąd wyjadę, list mi Twój odeszlą tam, gdzie będę, więc tu odpisz! Czy odebrano pod adresem danym Nieboską?

Za pięć lub sześć dni stąd w głąb Szwajcarii się zasuwam i tam do czerwca będę, w czerwcu do Niemiec, do ojca. Pisz prędko!

Ah, Ty mu już nigdy nie dasz wina w pochodzie na Ostrołękę! Gdzie on, gdzie on? Konstanty, płacz nad Konstantym!