Tam Wacław raz ostatni posłanie Jejmości,
I czułem wyręczeniem bezwładnej skromności
Jej członki, szaty, włosy w porządek układa,
Bo ciekawa Złośliwość i w śmierci ogada!
Czy to nie niebieskie, a tak ziemskie zarazem!
Jakaś posępna słodycz w jej każdem ruszeniu,
Ani łzy, ani żalu w jej mglistem spojrzeniu!
O, nie! — Przeszłych już zgryzot nie widać tam wojny,
Tylko znikłej nadziei grobowiec spokojny,
Tylko się lampa szczęścia w jej oczach paliła