Do 12-tej takeśmy mówili. Odprowadzając mnie do drzwi, oznajmił, że ma mi gadać o stanowisku, jakie mą powinnością zająć w kraju, a którego hasłem dojść do tego, bym, ani dostając się tam, gdzie August był, ani znów tracąc na godności, mógł poważnie i spokojnie przed samym Paszkiewiczem mówić o Polszcze, jako Polszcze — jako rzeczy istniejącej i niepokonalnej! Obaczymy, jak mi to on wyłoży.
278. Do Bronisława Trentowskiego
13 lutego, 1848, Roma
Przebacz i daruj tak długie milczenie, tak długi nieodpis na Twój list ostatni z 6-go grudnia. Lecz nie wystawisz sobie stanu, w który zapadłem, skorom stanął tu. Nie wiem, co mi się stało: choroba i to mózgowa mnie opętała, pióra-m w palcach, myśli jednej w głowie-m utrzymać nie mógł. Jakaś posępność nieskończona w serce mi się wdrapieżyła, więc nie pisałem, bo po prostu nie sposób mi było. Skoro dzień jakiś lepszy mi wrócił, natychmiast odbracam go na pisanie do Ciebie. Z gazet pewno wiesz, że konstytucja w Neapolu, że za kilka dni w Sardynii, że nawet może tu już będzie, gdy ten list dostanie się do Twoich rąk. Szybko biegną wypadki. Stary duch klasyczny się zerwał i miarą, której się nauczył, przypatrując się arcydziełom sztuki, dotąd wygrywa na polu politycznem. Jakby Ducha świętego wylanie się w masy; dotąd mas nie bywało takich, jak owe włoskie. Nie możesz sobie wystawić, co to rozruch, zbiegowisko ludu, słowem emeuta536 w tych błogosławionych od przeznaczenia krajach. Oto tak się odbywa, jak poema, jak dramat, wystawion na scenie, w którym najgwałtowniejsze namiętności skandowanym wierszem się wyrażają i wywierają tem samem na widzach wrażenie pewnego spokoju. W istocie, klasyczny pierwiastek, miara, trzyma się tego ludu, i ta miara, której nam brak zawsze, wszędzie, jego zbawia, prowadzi, zwycięstwo do rąk mu podawa; miara jego instynktem. Austria, czyhająca ze 125 000 barbarzyńskiego wojska na pograniczach, wścieka się od złości, że nie może schwytać pozoru do wkroczenia, bo nigdzie nieporządku, nawet w Palermie bijącem się, a wszędzie konstytucje wyśpiewane, wydobyte, wyklaszczone rytmicznie. Jednak, drogi mój, niedługo potrwa taki polor sztuki w politycznych objawach. Despotyzm przelękły, o zgon mu grożący sam zaczepi; niezawodnie wojna buchnie, i pokaże się jeszcze, że Twój furman, widzeń pełen, odgadł na dobre, czem zasłynie rok 48-my.
Pan Adam537 tu przybył przed kilku dniami. Dwa razy-m go już widział. Istotnie, przejęty potęgą mistrza swego, jest u niego w niewoli; z czego płynie, że sam często w stosunku do drugich wygląda na despotę. Ale zawsze to ten sam, żadnem cierpieniem niezużyty duch, duch tytański, Prometej, przykuty do skały czy nieszczęść narodowych czy wiar własnych, ale piersią podnoszący kajdany i ludu swego, nałożone od bogów, jedną myślą, co gwoździem wrosła mu w czoło, chcący przewiercić świat, myślą o zbawieniu ojczyzny!
Pytasz się, drogi, na jakie Rzym mnie naprowadza myśli o chrześcijaństwie. Widzę oboma oczami, że, przez wieki kazawszy o niem, dziś zaczyna je wykonywać, i być inaczej nie mogło. Chrystus przyniósł prawo wiekuiste rodzaju ludzkiego. Wiedzą tego prawa miłości rodzaj ów musiał się przepoić wprzód umysłowo, nim miał zacząć według niego budować i stwarzać i snuć dalsze twory z siebie. Chrześcijaństwo było wskazaniem drogi, przyszłość będzie nią pójściem. Pogaństwo było realnością, chrześcijaństwo idealnością historii; pozostawa rzeczywistość, duch, jaźń, ludzkość, zlana z bożym pomysłem w jedno, a więc żywa, a więc nieśmiertelna, i kiedyś po tej drodze, w coraz wyższe wstępując rozwoje, dojdzie ludzkość do przemienienia się w wyższy ród. Lecz to już pozahistoryczny wiek, kędy żywot śmiercią więcej niekrajany jest!
Skoro w Paryżu wyjdzie dzieło o Modlitwie Pańskiej, proszę Cię, sprowadź sobie i zaraz przeczytaj538. Nie myśl na chwilę, że ze mną to styczność jaką ma; ja bym tak nie potrafił, ale, proszę Cię, przeczytaj, przeczytaj natychmiast, skoro się ukaże. Do „Bożycy” więcej Ci się ono przyda, niż wszystko, cobym ja mógł pomyśleć lub napisać. Pamiętaj, dopełnij tej prośby mojej! Pisz zaś ciągle przez Strasburg, ja aż przez Paryż piszę, by uniknąć austriackich poczt. Tu zabawię do połowy kwietnia, potem zacznę się ku Tobie kierować. Zdaje się, że naszych tu wojskowych do pomocy zawezwą i sprawdzi się Sen539 o szlachcie polskiej, przybywającej szablami podpierać kopułę pękającą Piotra.
Dobrze, że, choć skaleczona i ranami okryta, wydobyła się z absolutnej zagłady Chowanna.
Ściskam Cię z głębi serca i dziękuję Ci za wszystkie, za wszystkie drogie mi słowa Twoje.
August540 mi pisze z swej strony, że usiłowania nasze dobrze idą, owe, co mają na celu i Ciebie.