Wtedy p. Adam: „Jak to? Strachu nie potrzeba na złe, przeciwko złemu, przeciwko Moskalom? Alboż kawał Moskala w tobie, we mnie, w każdym nie siedzi? Jakże go wyrzucisz?” — „Jednak to pewno — odparłem — że was o gwałt i sianie tego strachu oskarżają najwięcej i pojmuję, że gniew i gwałt nie trafia do serc ludzkich za posłanników Boga”.
„O nas mniejsza — odpowiedział — my ludzie, my nieraz przewinili i zbłądzili, my nawet i apostołami jego nie będziem, nie jesteśmy — prawda, my nieraz przewinili gniewem i uniesieniem — ale, żebyś był widział, jak nas prześladowali, ścigali, jak odpierali Polacy, jak wołali: »Szpieg i oszust!« — Ah, tego na zimno wytrzymać nie można! A wszystko faryzeusze, wszystko za to, że im spokój ducha przychodzimy mieszać, o Bogu mówić. Polacy Boga nade wszystko nie cierpią — wszystko przebaczą, darują, zapomną, tylko wspomnienia o Bogu nie!”
Na to ja: „Są i tacy, prawda! Lecz ja znałem innych — słuchaj, znałem takich, którzy pewni byli, a pewni przeczuciem, ową siłą ducha, przekonani, wierzący tak, jak wy — wiesz w co?” — „W co?” — „Oto w to, żeście z piekła — że wasza potęga piekielna”.
„A więc dobrze, dobrze! Dawaj mi takich, a szczerych! Niech więc duch na ducha pójdzie, niech się odbędzie walka duchów i niech się pokaże, kto zwycięży!”
I znać w tej chwili było w nim, że chciałby nieskończenie gorąco prawdy prawdziwej — i w istocie walki takowej, by się przekonać, kto zwycięstwo otrzyma.
Makryna nim wstrząsła ogromnie, ale... ale — ale... on wciąż Mistrza ma... sama widzisz, za co!
Mnóstwo w Mickiewiczu augustowych559 rzeczy, tylko że pod kształtem czucia rozgorączkowanego, a nie spokojnej rozwagi i dowodu myślnego — ale mnóstwo! W końcu końców moralność zupełnie ta sama — w dogmatyzmie także zasady jedne. Jakżeż oni, ci dwaj ludzie, tak mało się zrozumieli?! Forma ich tylko przedzielała. Tu uczucie, tam inteligencja. O Boże, sam rozstrzygnij! O Boże, na pomoc, na pomoc!...
Biedna Polsko moja, co się dzieje w Twojem łonie!? Jak żeś ty rozdarta i rozbita! O Boże, na pomoc! — Kto by mózgu nie miał à trois rubis560, jak dobre zegarki, toby mózg mógł mu stanąć. Wciąż o duchach słyszeć, wciąż o cudach, wciąż widzieć ślady potęg nadzwyczajnych na twarzach i w gestach ludzkich!
Ale dość już o tem. Co bądź się stanie, myślę, że w tym wieku, że o tej godzinie dziejów człowieczeństwa trzeba umieć być zarazem i zelatorem na okopach i pierwszym chrześcijaninem. Pod tym warunkiem pogodzenia wszystkiego, wszystko utrzyma się!