45. Out, out, brief candle (...) (ang.) — Precz, precz, mała świeczko! Życie jest tylko migotliwym cieniem, nędznym aktorem, który miota się po scenie, dopóki nie przestaną go słuchać; jest to historia, opowiadana przez idiotę, pełna zgiełku i szaleństwa, a nie znacząca nic”. [przypis redakcyjny]

46. stary Will — Szekspir. [przypis redakcyjny]

47. portret lorda Grama, który znajduje się w rękopisie — dołączone na osobnej karcie. [przypis redakcyjny]

48. Oto wyjątek z rękopisu Adama (szaleńca) — ustęp, o którym mowa, dołączył Krasiński na osobnej karcie. [przypis redakcyjny]

49. Dziś odpowiadam na Twój list z d. 17 czerwca — w liście tym pisał Reeve m.in.: „Dosyć mi się podobała Twoja krótka, dyletancka podróż w okolice obłędu. Uważam jednak, że za dużo w niej czasem wschodniej napuszoności. Te jaskółki są niedorzeczne i ich suche siano także. Nie rozumiem przemiany imienia w siano, a jeśli to metafora, to za wymyślna dla mnie. Zdaje mi się, że uważasz hańbę za sławę w żałobie; jest ona najczęściej sławą uśpioną. Mało jest rodzajów hańb obiegających ziemię, zwykle tkwią one w sercu ofiary. Taką przede wszystkiem jest hańba bezczynności. Twoja, mój kochany, nie dość szybko biegła, byś jej nie mógł dogonić, skoro tylko się ruszysz”. [przypis redakcyjny]

50. Oto kilka urywków bez związku z manuskryptu „Adama” — przydane na osobnych kartach. [przypis redakcyjny]

51. Właśnie odebrałem list Twój z dnia 21 czerwca — pisał w nim Reeve: „Poczta jest tubą przerażającej długości, poprzez którą dźwięki przyjaciela zbyt wolno wędrują. Przyniesiono mi trzy listy naraz, jeden od Ciebie, drugi od Augusta i jeszcze jeden od znakomitego Pawła Hubera. To bardzo pięknie ze strony tego poczciwego Augusta, że pisze do mnie ze swego namiotu. Opowiedział mi z właściwą sobie naiwnością parę szczegółów z życia swego. Pod Ostrołęką dwa konie pod nim ubito. Kula armatnia, która przebiła drugiego konia, zerwała mu podeszwę z buta. Mówiłem zawsze, że ten człowiek nie umrze za darmo, ani za prędko. Pisze: »Jaka szkoda, że Krasiński nie przyjeżdża! Polska go nie zna, lecz ja go znam i jestem jedynym, który go zna«. Kocha Cię tak, jak ja Cię kocham, z tą różnicą, że on jest wojownikiem, a ja próżniakiem. Ogłosiłem przekład części jego listu w »Timesie«. Będą to czytać we wszystkich częściach świata, i to August pisał, autor mimo woli. Dziś widziałem Jerzmanowskiego, który jest tu w misji specjalnej. Pozdrawia Cię i nie przestaje Ci radzić, byś wyjechał. Zdaje mi się, że, gdy odpowiednia chwila nadejdzie, dobrze by było, byś tu przyjechał, zobaczył się ze mną i zobaczył z H..., a potem udał się do swojego majątku, koło Gdańska, co na pewno masz prawo zrobić i co zrobisz dosyć łatwo; stamtąd przedostaniesz się do Polski. W obecnych warunkach Jacky przyjechać może do Anglii bez trudności”. [przypis redakcyjny]

52. Prosisz mię o kilka fragmentów z „Adama”. Oto są — Dołączył je Krasiński na osobnych kartach. [przypis redakcyjny]

53. K. S. — Konstancja Sautter, ukochana Reeve’a. [przypis redakcyjny]

54. Tak samo mówisz mi teraz, Henryku, że będziesz zawsze moim przyjacielem — odnosi się to do następującego ustępu listu Reeve’a z dn. 7 lipca 1831 r.: „Biblia mówi, że źle jest śpiewać pieśni nad cierpiącymi i ocet na nich wylewać; lecz w braku innej pociechy zapełniam listy moje własnemi wierszami, które są prędzej płodami męczącego siebie ducha, niż towarzyszami prawdziwego bólu. Chcieliśmy obaj razem wymyślić czarodziejski napój, który by mógł zjednać nam podziw świata i który jednocześnie »mógłby uspokoić gorące czoło i ochłodzić pałające lica«. Lecz po to otworzyliśmy kryjome źródła bólu i płakaliśmy niekiedy, ponieważ chcieliśmy wyśpiewać łzy. Jak ptak pustyni, zadaliśmy sobie głęboką ranę w łono, by dziecię naszego ducha mocne było i silne. To wszystko jakąż miało dla nas wartość! Mylisz się bardzo, mój kochany, jeśli myślisz, że posiadam prawdziwą tajemnicę umiejętności wzbudzania zachwytu i pochwał u ludzi: nie czuję w sercu zarodka ni wielkości, ni sławy. Chcesz może, bym się zobowiązał do poskromienia tej góry maszyn i bezmyślnej materii, do powiedzenia tym wszystkim kupcom: »Patrzcie na mnie!«. Albo w jaki sposób mógłbym się dostać do tego tłumu, który się za literacki uważa? Nic, prócz oddechu, nie mam z nimi wspólnego. Ja i oni nie dość się rozumiemy, by się pokochać, gdyż tajemnica miłości, w najszerszem znaczeniu tego słowa, to jedność myśli, jedność uczuć i umysłu. Ty i ja zrozumieliśmy się dobrze i, póki mi nie zamkniesz bram swego serca, aż do chwili, gdy już nie zechcesz być zrozumianym, będę Twoim przyjacielem i będę silny moją przyjaźnią”. [przypis redakcyjny]