Wszystko gotowe — wschód rozpromieniony —

Anioły patrzą — a tam, z drugiej strony,

Ciemność pod spadem bezgłębnym wybrzeża!

I pnie się — wzdyma — rośnie ku nam — zmierza —

Przepaść — śmierć wieczna — w której nie ma Ciebie —

Co od początku złych i pysznych grzebie,

A sama pychą i złością, i swarem,

I mężobójstwem onem jak świat starem,

I kłamstw, i bluźnierstw rozkipionym warem!

I wstała, siwa, w pasach z czerwoności!