Tak coraz wyżej ku Panu się wspina,

Ciała i dusze własne poza sobą

Sypie, jak liście zżółkłe i strząśnięte,

Wciąga do siebie siły im odjęte —

On sam wciąż żyje, ich zgonów żałobą!

Za nim — przeszłości zmierzchające tonie!

Przed nim — rozwarte wszechbezmiarów błonie!

Przed nim świat wszystek — Czas, Przestrzeń bez końca,

Piętra z dróg mlecznych i dni z lat tysiąca;

A dalej, wyżej, nad niemi, za niemi