Ja przed bliźnich drżę męczeństwem —

W otchłań spychać — ja nie lubię —

Gdzie brud ujrzę — wnet mi serce

Jakaś bojaźń chwyta Boża —

Braćmi nie są mi morderce —

Szablę kocham — wstyd mi noża!

Jakbym zląkł się — na stolicy

Z gwiazd i tęcz Bogarodzicy

Widnej w widzeń błyskawicy,

A mówiącej sprośne słowa,