Przepaść tymczasem wielkim huczy śmiéchem —

Podplanetarnych fal jej słychać granie —

Wężowych głębin splotami wciąż toczy —

Mgłą, wichrem, pianą zalewa nam oczy,

By nas prześmiertnić w kłamce i morderce!

Nie widzi, marna, co dzieje się w górze —

Nie widzi, marna, że niczym jej burze,

Gdy takie za nas tam dręczy się serce!

O Panie, Panie! Więc nie o nadzieję —

— Jak kwiat się sypie — więc nie o zgon wrogów —