Blask najwyższego duchów Ducha-Słońca!
K’niemu wciąż dążę — zrazu tam iść muszę
Przez piekła trudu — przez czysce zasługi —
Aż zacznę wdziewać i ciała, i dusze
Bardziej promienne — i wstąpię w świat drugi!
W świat, co od wieków zwan okręgiem nieba —
I w nim letargów mi już nie potrzeba
Ani przebudzeń z grobu, by iść wyżej!
Tam żywot wieczny — żywot nieustanny —
Grób i kolebka, konieczne, są niżej,