Kochanek duchów

Kochanek duchów, ileż was spotkałem,

Ileż to oczu jak gwiazd przeleciało,

Ileż to rączek, tonąc, uściskałem:

A serce nigdy z sercem nie gadało!

Wydałem wiele serca, jak ze skrzyni

Młody rozrzutnik; lecz dłużnicy moi

Nic nie oddali. Któż dzisiaj obwini,

Że się rozrzutnik spostrzegł, że się boi

Zwierzać1 w niepewne i nieznane ręce?

Żegnam was, żegnam nadobne dziewice;

Żegnam was, żegnam, o duchy, młodzieńce2!

Rozrzutnik młody, resztę skarbu schwycę,

W ziemię zakopię; nie czas reszty tracić.

Już czuję starość: mam żebrać w potrzebie?

Znalazłem tego, co zdoła zapłacić

Rzetelnie, z lichwą3 i na czas — On w niebie.

Przypisy:

1. zwierzać się — tu: powierzać się. [przypis edytorski]

2. młodzieńce — dziś popr. forma M. i W. lm: młodzieńcy. [przypis edytorski]

3. lichwa — tu: procent (pobierany za udzielenie pożyczki). [przypis edytorski]