Oda XXVII
Młoda, niewinna natura, człowiek to jeno1
Starzeje się, winę wokół gromadząc i nędzę;
Przeto sprawiedliwość nadchmurna zwiastowała nam
Wyzwolenie i śmierć.
Zawsze z dzisiaj na jutro płocha odracza nadzieja
Widmo utęsknień. Pod obce nieba wędruje
Człek, jedną wymieniając niedolę
Na gorzką, bardziej gorzką.
Zawsze o wolność pasuje się2, o poznanie;
Kiedy wszystko śmiertelnych zakuwa jak w obręcz!
Nie ma mocy, co by ciosom sprostała,
Pancerz hartowny pęka.
Skrzydłem pod gwiazdy wzbija się wiedza, która
Zaledwo jedną stronicę odwraca w księdze wszechrzeczy;
Czyś próbował kiedy wzdłuż mlecznych gościńców
Błądzić ku Orionowi3?
Zali4 istnieją dwie dusze, które pojmą się do dna?
Któż odpowie? Niech każdy ku tajemnicy się dźwiga,
Głosów krewnych własnemu poszukując na wiatrach,
Póki nie umrze, szukając, póki nie umrze.
Przypisy:
1. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]
2. pasować się — walczyć. [przypis edytorski]
3. Orion — konstelacja widoczna na niebie półkuli płn. na jesieni i w zimie; nazwa pochodzi od imienia postaci z mit.gr., Oriona, niezwykle zręcznego myśliwego, syna Posejdona, który obdarzył go zdolnością chodzenia po wodzie, jego pies, Syriusz, również został patronem najjaśniejszej z gwiazd nocnego nieba, należącej do pobliskiej konstelacji Wielkiego Psa. [przypis edytorski]
4. zali (daw.) — czyż. [przypis edytorski]