W noc noworoczną
Duszo wszechświata, czyżże sączysz się tchnieniem
W piersi człowiecze i rodzisz piękne echo?
Wielkie malowidła powstają,
Słowa olbrzymie dla serc.
Chętna pomocy, o, ty, oślepiająca,
Snem nie oślepiajże mnie, wy, światła płonne,
Mińcie zatroskane me czoło,
Abym podźwignął się w blask.
Pokąd miłujące wiedliście, kroczyłem,
Dary nie moje zostawiając w oddali:
Wszelkie poblaski i wszystką
Ciszę, a daje ją dom.
Zawsze ku wam piąłem się, ku wam, spod stopy,
Jako ruiny, opada, co zdołałem
Zdobyć, nie patrząc za siebie,
Pnę się i pnę się wciąż wzwyż.
Gwiazdy nadaremnie, nie sądzę, ku czasów
Dawnych wiedliście ruinom, serce, oczy
W hart oblekając1, o, uczcie,
Abym dotrzymał wam krok!
Odtąd rozbłyskujcie świetliściej, niech płomyk
Wieje, kędziory muskający, przylega,
Miło łagodniejąc, ku myślom,
Które hoduje ma skroń.
Przypisy:
1. oblekać (przest.) — ubierać; tu: wyposażać. [przypis edytorski]