Ballady
[Dedykacja]
Miriamowi
Gad
Szła z mlekiem w piersi w zielony sad,
Aż ją w olszynie zaskoczył gad.
Skrętami dławił, ująwszy wpół,
Od stóp do głowy pieścił i truł.
Uczył ją wspólnym namdlewać snem,
Pierś głaskać w dłonie porwanym łbem,
I od rozkoszy, trwalszej nad zgon,
Syczeć i wić się, i drgać, jak on.
Już me zwyczaje miłosne znasz,
Zwól1, że przybiorę królewską twarz.
Skarby dam tobie z podmorskich den,
Zacznie się jawa — skończy się sen!
Nie zrzucaj łuski, nie zmieniaj lic2!
Nic mi nie trzeba i nie brak nic.
Lubię, gdy żądłem równasz mi brwi
I z wargi nadmiar wysysasz krwi,
I gdy się wijesz wzdłuż moich nóg,
Łbem uderzając o łoża próg.
Piersi ci chylę, jak z mlekiem dzban!
Nie żądam skarbów, nie pragnę zmian.
Słodka mi śliny wężowej treść —
Bądź nadal gadem i truj, i pieść!
Róże
Ocknął się rycerz, snem zatrwożony,
Mówi po ciemku do swojej żony:
«Sen miałem, jakom zwykł3,
Był tu, był tam — i znikł.
Widziałem we śnie róże i róże,
I twoją siostrę, i noc w lazurze,
Tuż obok w sennych mgłach
Szedł ku niej na wprost gach4.
Spłyńże mi cicho, jak krew po nożu,
Do jej alkowy5, by tuż przy łożu,
Co dźwiga ciała znój,
Sen sprawdzić mój — nie mój!»
Zwlekła się pani z leż6 na kolana,
Z kolan powstała wyprostowana,
I poszła przed się7 w mrok,
Za krokiem głusząc8 krok.
Gdy do siostrzynej9 wnikła alkowy,
Szukała głowy obok jej głowy,
Obok lic10 — innych lic,
Lecz nie znalazła nic.
Ujrzała tylko róże i róże,
Wszystkie szkarłatne11 i bardzo duże,
Bo śpiąca, trwając wzdłuż,
Sen pasła jawą róż.
Upadła pani w mrok na kolana.
«Tak będę trudniej zowąd widziana!» —
Tamuje wonny dech,
Nocnych się bojąc ech.
Gdy północ wzmogła sny nieomylne,
Słyszy stąpanie bose i pilne —
Ściągnęła czujne brwi:
Ktoś wręcz12 otworzył drzwi.
Na klęczkach pani wzroku natęża13,
Na klęczkach widzi, że duch jej męża
Idzie, drzwi tłumiąc ruch —
Śpi ciało — czuwa duch!
Idzie ku śpiącej w ogień i burzę,
Pomiędzy róże, pomiędzy róże!
Od róż ją bierze wpół,
W uścisku zwarł i skuł.
«Śpijmy oboje — i duch, i ciało,
Niech żadne nie wie, co się z nim działo!»
Przegina śpiącą wznak,
By docałować tak!
Nad ranem pani powraca blada.
«Czy śpisz, mój mężu?» — Nie odpowiada.
«Różami sen twój czuć!
O zbudź się, zbudź się, zbudź!»
Budzi się rycerz i w oczy pyta:
«Cóżeś widziała14, w mroku ukryta?
Czy mówić nie masz sił?
Byłże gach w łożu?» — «Był».
«Czy szedł ku śpiącej w ogień i burzę,
Pomiędzy róże, pomiędzy róże?
Czy przegiął białą wznak?» —
«Tak — szepcze pani — tak».
«A czyli15 widział ciebie, jak w mroku
Z dłonią na piersi, ze zgrozą w oku
Klęczałaś, zgięta w łuk?» —
«Widział i on, i Bóg!»
Porwał się rycerz ze swej łożnicy16:
«Uchyl, śnie złoty, złotej przyłbicy!
Jam jest17! Poznajesz mnie?»
«Nie inny byłeś w śnie!»
«Spędzałem noce na sennej strawie,
Odtąd chcę żywą pieścić na jawie!» —
«Już — szepcze pani — już
Skonała wpośród róż!
We śnie zabiłam ciało bezszumne,
Złożyć kazałam w podwójną trumnę,
Dwie trumny — trzeci grób —
Trudny z nią będzie ślub!»
A rycerz na to: «Zmarła za wcześnie!
Znowu ją muszę nawiedzać we śnie,
Do trumien wkroczę dwóch
Ja — pan, ja — sen, ja — duch!»
Ballada dziadowska
Postukiwał dziadyga o ziem18 kulą drewnianą,
Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano.
Szedł skądkolwiek gdziekolwiek — byle zażyć wywczasu19,
Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu.
Stał i patrzał20 tym białkiem, co w nim pełno czerwieni,
Oj da-dana, da-dana! — jak się strumień strumieni!
Wychynęła21 z głębiny rusałczana dziewczyca22,
Obryzgała mu ślepie, aż przymarszczył pół lica23.
Nie wiedziała, jak pieścić — nie wiedziała, jak nęcić?
Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić?
Wytrzeszczyła nań24 oczy — szmaragdowe płoszydła25 —
I objęła za nogi — pokuśnica26 obrzydła.
Całowała uczenie, i łechtliwie, i czule,
Oj da-dana, da-dana! — tę drewnianą, tę kulę!
Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej27 ułudy,
Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy28.
Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby,
Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby!
«Czemuż jeno29 całujesz moją kłodę stroskaną?
Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano?
Za wysokie snadź30 progi dla czarciego nasienia31,
Ty, wymoczku rusalny — ty, chorobo strumienia!
Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu?
Oj da-dana, da-dana! — umrę chyba ze śmiechu!» —
Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą32!
«Pójdźże ze mną, dziadoku — dziaduleńku — dziadygo!
Będę ciebie niańczyła na zapiecku33 z korali,
Będę ciebie tuczyła kromką żwiru spod fali.
Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne,
Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!»
Pociągnęła za brodę i za torbę żebraczą
Do tych nurtów pochłonnych34, co się w słońcu inaczą35.
Nim się zdążył obejrzeć — już miał falę na grzbiecie —
Nim się zdołał przeżegnać — już nie było go w świecie!
Zakłębiły się nurty — wyrównała się woda,
Znikła torba dziadowska i łysina, i broda!
Jeno kloc ten chodziwy36 — owa kula drewniana
Wypłynęła zwycięsko — oj da-dana, da-dana!
Wypłynęła — niczyja, nienależna nikomu,
Wyzwolona z kalectwa, wypłukana ze sromu37!
Brnęła tędy — owędy szukająca swej drogi,
Niby szczątek okrętu, co się wyzbył załogi!
Grzała gnaty na słońcu ku swobodzie, ku życiu,
Zapląsała radośnie na swym własnym odbiciu!
I we żwawych poskokach38 podyrdała przez fale,
Oj da-dana, da-dana! — w te zaświaty — oddale!
Dusiołek
Szedł po świecie Bajdała39,
Co go wiosna zagrzała —
Oprócz siebie — wiódł szkapę40, oprócz szkapy — wołu,
Tyleż tędy, co wszędy41, szedł z nimi pospołu42.
Zachciało się Bajdale
Przespać upał w upale,
Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu popod43 lasem,
Czy dogodna dla karku — spróbował obcasem.
Poległ cielska tobołem
Między szkapą a wołem,
Skrzywił gębę na bakier i jęzorem mlasnął,
I ziewnął wniebogłosy, i splunął, i zasnął.
Nie wiadomo dziś wcale,
Co się śniło Bajdale?
Lecz wiadomo, że szpecąc przystojność44 przestworza,
Wylazł z rowu Dusiołek45, jak półbabek46 z łoża.
Pysk miał z żabia ślimaczy —
(Że też taki żyć raczy!) —
A zad tyli47, co kwoka, kiedy znosi jajo.
Milcz, gębo nieposłuszna, bo dziewki wyłają48!
Ogon miał ci z rzemyka,
Siadł Bajdale na piersi, jak ten kruk na snopie —
Póty51 dusił i dusił, aż coś warkło52 w chłopie!
Warkło, trzasło, spotniało!
Coć53 się stało, Bajdało?
Dmucha w wąsy ze zgrozy, jękiem złemu przeczy —
Słuchajta54, wszystkie wierzby, jak chłop przez sen beczy!
Sterał we śnie Bajdała
Pół duszy i pół ciała,
Lecz po prawdzie55 niedługo ze zmorą marudził —
Wyparskał ją nozdrzami, zmarszczył się i zbudził.
Rzekł Bajdała do szkapy:
Czemu zwieszasz swe chrapy56?
Trzebać było kopytem Dusiołka przetrącić,
Zanim zdążył mój spokój w całym polu zmącić!
Rzekł Bajdała do wołu:
Czemuś skąpił57 mozołu?
Trzebać było rogami Dusiołka postronić58,
Gdy chciał na mnie swej duszy paskudę wyłonić!
Rzekł Bajdała do Boga:
O, rety — olaboga!59
Nie dość ci, żeś potworzył60 mnie, szkapę i wołka,
Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?
Świdryga i Midryga
To nie konie tak cwałują i uszami strzygą61,
Jeno62 tańczą dwaj opoje63 — Świdryga z Midrygą.
A nie stęka tak stodoła pod cepów64 bijakiem65,
Jak ta łąka, źgana stopą srożej niż kułakiem66!
Zaskoczyła ich na słońcu Południca67 blada
I Świdrydze, i Midrydze, i tańcowi rada.
Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu68.
«Który w tańcu mię69 wyhula, bom jedna70 dla obu?» —
«Moja będzie — rzekł Świdryga — ta pierś i ta szyja!» —
A Midryga pięścią przeczy: „Moja lub niczyja!»
Ten ją porwał za dłoń jedną, a tamten za wtórą71.
«Musisz obu nam nastarczyć, skąpico–dziewczuro!»
A ona im prosto w usta dyszy bez oddechu,
A ona im prosto w oczy śmieje się bez śmiechu.
I rozdwaja się po równu, rozszczepia się żwawo
Na dwie dziewki, na siostrzane — na lewą i prawą.
«Dosyć ciała dwoistego mamy tu na łące!
Tańczże z nami południami, dopóki jarzące!
Jedna dziewka rąk ma czworo i cztery ma łydy!
Niech upoją nas do reszty twe słodkie bezwstydy!»
Nasrożyli się do tańca, jak gdyby do boju —
Przysporzyli kwiatom zgiełku, łące — niepokoju.
Więc Świdryga pląsał z prawą, więc Midryga — z lewą,
Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten — cholewą.
Na odsiebkę72, na odkrętkę i znów na odwrotkę —
Podeptali macierzankę73, błyszczkę74 i tymotkę75!
Jeden wrzeszczał: «Konaj żywcem!», a drugi: «Wciornaści!76»,
Tańcowali aż do zdechu77 i aż do upaści!
Aż poczuli, że dziewczyna życie w tańcu traci,
I umarła jednocześnie we dwojej postaci.
«Pochowajmy owo ciało nie bardzo samotne,
Bo podwójne w tańcowaniu, a w śmierci dwukrotne.
Pochowajmy na cmentarzu, gdzie za drzewem — drzewo,
Zmówmy pacierz obopólny — za prawą i lewą».
W dwóch ją trumnach ułożyli, ale w jednym grobie —
A już huczy echo ziemne — tańczą trumny obie!
Tańczą, ciałem nakarmione, syte i hulaszcze,
Ukazując co raz w tańcu niedomkniętą paszczę.
Tańczą, skaczą i wirują, klepką dzwonią w klepkę,
Na odkrętkę, na odwrotkę i znów na odsiebkę!
Aż się kręci razem z nimi śmierć w skocznych lamentach,
Aż się wzdryga wnętrznościami przerażony cmentach78!
Aż się w sobie zatraciło błędne tańca koło,
Aż się stało popod79 ziemią huczno i wesoło!
Aż zmąciły się rozumy Świdrydze-Midrydze,
Jakby wicher je rozhulał na wiatraka śmidze80!
I rozwiała się w ich głowach ta wiedza pomglona81,
Gdzie jest prawa strona świata, a gdzie lewa strona?
W jakiej trumnie lewa dziewka, w jakiej prawa leży?
I która z nich i do kogo po śmierci należy?
Tak im w oczach opętanych świat się cały miga,
Że nie wiedzą, kto Świdryga, a kto z nich Midryga?
Jeno ujrzą otchłań śmierci czarną od ogromu:
«A bądźcie tu, ludzie dobrzy, jak u siebie w domu!
Jedna trumna dla jednego, dla drugiego — druga,
W jednej wieczność prawym okiem, w drugiej lewym mruga!»
Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem
I na klęczkach zatańczyli tuż, tuż nad jej skrajem.
Tańcowali na czworakach, tańcowali płazem82,
Tak i nie tak — i na opak — razem i nie razem!
Aż wwichrzeni w mrok dwóch trumien, jak dwa błędne wióry,
Powpadali w otchłań śmierci nogami do góry!
Mak
Za chruścianym stanęła witakiem83,
A boginiak już czyhał za krzakiem —
Pogiął kibić84, zagarnął twarz białą
I mięśniami pościskał jej ciało!
A ty śpiewaj, śpiewulo —
A ty zgaduj, zgadulo!
I mięśniami pościskał jej ciało.
Tchem się swoim do tchu jej przedostał,
Dreszczem nagłym dreszczowi jej sprostał,
Sponiewierał wargami w ustroniu,
Obezdolił85 pieszczotą na błoniu86!
A ty śpiewaj, śpiewulo —
A ty zgaduj, zgadulo!
Obezdolił pieszczotą na błoniu.
I wykochał jej nogi i ręce,
I wykochał oddechy dziewczęce,
I z chichotem odrzucił na siano
Tę dziewczynę, przez niego ospaną!
A ty śpiewaj, śpiewulo —
A ty zgaduj, zgadulo!
Tę dziewczynę, przez niego ospaną.
«Dokąd pójdę — na które cmentarze?
Jak się Bogu na oczy pokażę?
Ni mi klęknąć na grzeszne kolano,
Ni przeżegnać się dłonią zbrukaną!»
A ty śpiewaj, śpiewulo —
A ty zgaduj, zgadulo!
«Ni przeżegnać się dłonią zbrukaną».
Wspominając jego wargi ssące,
Mak czerwony zerwała na łące.
Pełna lęku i wstydu, i zmazy
Przeżegnała się makiem trzy razy!
A ty śpiewaj, śpiewulo —
A ty zgaduj, zgadulo!
Przeżegnała się makiem trzy razy.
Rozewrzyjcie87 na nieba rozstaju
Wszystkie wrota do mego wyraju88,
Bo ja w niebie dziewczynę mieć muszę
Tę, co makiem przeżegnała duszę!
A ty śpiewaj, śpiewulo —
A ty zgaduj, zgadulo!
Tę, co makiem przeżegnała duszę.
Wiśnia
Rosła wiśnia w królewskim ogrodzie,
Król ją ujrzał o słońca zachodzie,
Ujrzał tajnym zapłonioną żarem
I obłąkał swe zmysły jej czarem.
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
«Jedni wierzą w śpiewające ptaki,
Inni w gwiezdne na błękicie znaki,
A ja ciebie będę czcił w twej krasie89,
Wiśnio, wiśnio! Już ku zmierzchom ma się!»
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
Uśmierz obłęd, ty — zorzo zorzysta!
Przejrzyj duszę do dna, bo zbyt mglista...
W tym ogrodzie dwoje nas, jak dwoje...»
I wyciągnął ku niej usta swoje.
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
I wyciągnął usta w żal zaklęty,
I skamieniał, szałem ogarnięty,
I nie wiedział, że nie dni samotne,
Jeno90 wieki mijają stokrotne.
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
Ona z dawna przez jego kochanie
Nieśmiertelne pozyskała trwanie
I wtulona w nieuwiędłe liście
Płomieniała odtąd wiekuiście.
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
A on w mgłę się rozcieńczył obladłą,
Ciało jego już w nic się rozpadło,
Jeno ustom, by mogły całować,
Wolno było w ogrodzie wiekować91.
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
I śpiewały te usta do wiśni:
«Brak nam oczu. Cóż ślepcom się przyśni?
Lecz cokolwiek nam sądzono w niebie,
Nie przestaniem92 należeć do ciebie!»
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
Tędy właśnie szły dziewczęta młode,
Podziwiały ust wiernych urodę:
«Usta, usta, rozwarte do picia,
Jaki smutek stał się wam za życia?»
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
«Mogłybyście niejednej dziewczynie
Dać to szczęście, bez którego ginie!
Jakaż niemoc tak strasznie was więzi
Do tej wiśni, co trwa na gałęzi?»
Ach, nie po to się czerwienię,
Żeby gasić twe pragnienie!
Piła
Idzie lasem owa zmora, co ma kibić93 piły,
A zębami chłopców nęci i zna czar mogiły.
Upatrzyła parobczaka94 na schyłku doliny:
«Ciebie pragnę, śnie jedyny — dyny moje, dyny!
Pocałunki dla cię95, chłopcze, w ostrą stal uzbroję,
Błysk — niedobłysk na wybłysku — oto zęby moje!
Oczaruj się tym widokiem, coś go nie widywał96,
Ośnijże się tymi snami, coś ich nie wyśniwał!
Połóż głowę na tym chabrze i połóż na maku,
Pokochaj mnie w polnym znoju i w śródleśnym ćmaku97!»
«Będę ciebie kochał mocą, z którą się mocuję,
Będę ciebie tak całował, jak nikt nie całuje!
Będę gardził dziewczętami, com je miał98 w swej woli,
Bo z nich każda od miłości łka, jak od niedoli.
Chcę się ciałem przymiarkować do nowej pieszczoty,
Chcę się wargą wypurpurzyć dla krwawej ochoty!
Chcę dla twojej dla zabawy tak się przeinaczyć,
Abym mógł się na twych zębach dreszczami poznaczyć!»
Zazgrzytała od rozkoszy, naostrzyła zęby:
«Idę w miłość, jak chadzałam na leśne wyręby!»
Zaszumiała ponad nimi ta wierzba złotocha99 —
Poznał chłopiec, czym w uścisku jest stal, gdy pokocha!
Całowała go zębami na dwoje, na troje:
«Hej, niejedną z ciebie duszę w zaświaty wyroję!»
Poszarpała go pieszczotą na nierówne części:
«Niech wam, moje wy drobiażdżki100, w śmierci się poszczęści!»
Rozrzuciła go podzielnie we sprzeczne krainy:
«Niechaj Bóg was pouzbiera, ludzkie omieciny!»
Same chciały się uciułać w kształt wielce bywały,
Jeno101 znaleźć siebie w świecie wzajem nie umiały.
Zaczęło się od mrugania ległych w kurzu powiek —
Nie wiadomo, kto w nich mrugał, ale już nie człowiek!
Głowa, dudniąc, mknie po grobli, szukająca karku,
Jak ta dynia, gdy się dłoniom umknie na jarmarku.
Piersią, sobie przywłaszczoną, jar102 grabieżczo dyszy,
Uchem, wbiegłym na wierzchołek, wierzba coś tam słyszy!
Oczy, wzajem rozłączone, tleją bez połysku,
Jedno brzęczy w pajęczynie, drugie śpi w mrowisku.
Jedna noga popod103 lasem uwija się w tańcu,
Druga włóczy się na klęczkach po zbożowym łańcu104.
A ta ręka, co się wzniosła w próżnię ponad drogą,
Znakiem krzyża przeżegnała nie wiadomo kogo!
Królewna Czarnych Wysp
Królewna Czarnych Wysp, podwójną bielą rąk
Rozwidniająca zmierzch w miłosnych żądz pośpiechu,
Rozdawczyni snów i mąk,
Pełna zdrady, pełna grzechu,
Całująca własne dłonie,
Zanim czar utracą w zgonie,
Dziś o północy w ogrodzie,
W kwiatach, w rosach, w cieniu, w chłodzie
Umarła.
W przedzgonnej105, nagłej męczarni
Wiła się po bujnej darni106,
W snach się wiła wciąż a wciąż,
Szalejąc ku nocy jasnej,
Aż zwinęła się, jak wąż,
Dookoła śmierci własnej.
Dzwonią w kościele.
Zbiegli się kochankowie na gwar dzwonów złoty,
Złoty gwar wśród drzewnych cieni,
Wszyscy smutni i zdradzeni,
Zbłąkani wpośród tęsknoty.
«Smutki nasze — srebrne taśmy
Wokół bioder królewny!
Pragnienie w śmierci ugaśmy,
Poranek nasz — niepewny!»
Tak to marzeń obyczajem
Pozdrowiwszy się nawzajem,
Na ramiona krzepkie, dumne
Niewesołą wzięli trumnę
I ponieśli na wprost słońca
W pszczół wyroje, w żal bez końca,
W sen o Bogu i o Maju.
W nagłą pustkę na rozstaju,
W spodziewaną poprzód107 grozę,
W cień cmentarza, popod108 brzozę,
A niosąc, wciąż kołysali,
A kołysząc, zamawiali,
Żeby miała śmierć słodką.
Kopiąc wspólnie dół wśród ostu
Najpierw w glinie, potem w głazie,
Wspominali raz po razie,
Że była topoli wzrostu.
«Kopmy dół dla smutnej wieści,
Aż się topola pomieści,
I ułóżmy do snu ciało
Tak, jakby samochcąc109 spało».
Ułożyli, poprawili
Raz i jeszcze, a po chwili
Przyglądali się z pobrzeży,
Czy dość samochcący leży?
Ujęli poprzez tęsknotę
I wlewali miód do dołu
I kolejno, i pospołu112,
Wlewali go cienką strugą,
Ale suto, ale długo,
Żeby miała śmierć słodką.
Potem, lutnie113 nastroiwszy
Do żalnego w śmierć okrzyku,
By okazać ból żarliwszy,
Stanęli w chóralnym szyku
Według głosów, według losów
Przeznaczonych od niebiosów,
I chóralnie zaśpiewali
Pieśni o wszelkiej oddali,
O kalinie114, która latem
Zbłąkała się poza światem,
O pośmiertnym w różach znoju
I o wiecznym niepokoju,
I śpiewali pieśni smutne,
I miłosne, i okrutne,
Księżycowe i słoneczne,
I wesołe, i taneczne,
Żeby miała śmierć słodką.
A gdy jej dusza, niby kropla z wiosła,
Strącona z ziemi — w ciemność się uniosła,
Aniołowie, w locie biegli,
Na spotkanie jej wybiegli,
Bardzo senni, bardzo biali,
Szalejąc w wieczności progach,
Zagrobnie ją całowali
I po rękach, i po nogach,
Żeby miała śmierć słodką.
Miałam ci ja śmierć słodką,
Śmierć w kwiatach oniemiałą,
Jakbym była lilią białą,
Albo stokrotką.
Złożyli mię115 kochankowie
W grobie na wznak, jak w alkowie116,
Nie szczędzili mi w mych mękach
Ni ostatniej na sen rady,
Ni pieśni, ni miodnych trunków,
A na nogach i na rękach
Dotąd jeszcze czuję ślady
Anielskich pocałunków!
Pokój mym cieniom.
Zielony dzban
To nie stu rycerzy, lecz sto trupów leży!
Nie sto trupów leży, jeno117 stu rycerzy!
A nie dla nich ruczaj118 dzwoni,
A bór szumny od nich stroni,
Jeno wicher we sto koni
Znikąd ku nim bieży.
Wybiła godzina — wiosna się zaczyna,
Z chaty poprzez kwiaty wybiega dziewczyna,
Dzban zielony, pełen wody,
Niesie zmarłym dla ochłody
W skwar śmiertelnej niepogody,
Co w proch wargi ścina.
Stopy moje — bose, skronie — złotowłose,
Kochałam, płakałam, zmarłym wodę niosę,
Oczerstwijcie119 ból wasz słony,
Smakiem śmierci podrażniony,
Cały ranek w dzban zielony
Ciułałam tę rosę.
Wypić — wypijemy, lecz nie ożyjemy,
Na polu w kąkolu120 żal się chwieje niemy,
A my leżym121 z ziemią w zmowie
W tym tu rowie i parowie122,
Lecz nikt tego nie wypowie,
Gdzie my teraz, gdzie my?
Jedyny dobytek — ciszy w sobie zbytek
I snu podziemnego żmudny bezpożytek123.
Nim sporządzisz dla nas sanie
Na wieczyste zimowanie,
Połóż wieniec na kurhanie124
Z kalinowych125 witek.
W waszym zgromadzeniu, w natłoczonym cieniu
Jest taki, co maki kładł mi na ramieniu,
Niech ze dzbana pije wodę,
Niech przypomni lata młode,
Gdy raz spojrzał w mą urodę
W nagłym zachwyceniu!
Płyną dni niezłomne, czasy nieprzytomne,
Nie wierzę, że leżę trzy lata ogromne!
Mak pamiętam purpurowy,
Ale twojej, dziewczę, mowy
I tej złotej w słońcu głowy
Już dziś nie przypomnę!
Chmurzą się błękity, płacze deszcz obfity,
Na trawie w murawie leży dzban rozbity,
Dzban rozbity leży, leży,
A śpi pod nim stu rycerzy,
A wiatr znikąd ku nim bieży,
Kurzawą okryty!
Śmiercie
Chodzą Śmiercie126 po słonecznej stronie,
Trzymający się wzajem za dłonie.
Którą z naszej wybierzesz gromady,
By w cmentarne uprowadzić sady?
Nie chciał pierwszej, że nazbyt miniasta127,
Grób, gdy hardy, pokrzywą porasta.
Nie chciał drugiej, że nadmiernie złota,
Nie zna ciszy, kto się tak migota128.
Wybrał trzecią, co choć bogulicha129,
Lecz tak cicha, że wszystko nacicha130.
Coś za jedna, że podobasz mi się
W swym bożystym na ziemi zarysie?
Żal mi, przeżal131 ptaka, co odlata132,
Dla cię133 umrę z nieżalu do świata.
Blada jesteś, jak to słońce w zimie —
Kędy134 dom twój i jak ci na imię?
Dom mój stoi na ziemi uboczu,
A na imię nic nie mam, prócz oczu.
Nic w tych oczach nie mam, prócz wieczoru,
Pewna byłam twojego wyboru.
Jeden zowąd śmierć sobie wybiera,
Ale drugi tą śmiercią umiera.
Choć wybrałeś, nie wiedząc dla kogo,
Zawszeć będę135 pamiętną i drogą.
Jestem śmiercią twej matki, co w chacie
Uśmiechnięta czeka teraz na cię.
Strój
Miała w sadzie strój bogaty,
Malowany w różne światy,
Że gdy w nim się zapodziała,
Nie wędrując — wędrowała.
Strój koloru murawego136,
A odcienia złocistego —
Murawego — dla murawy,
Złocistego — dla zabawy.
Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników137,
Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków.
Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę138:
«Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare139!»
Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany:
«Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!»
Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję:
«Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje!»
Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę140:
«Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!»
Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał,
Nim jeden wypił do dna — już drugi nadpijał.
Kto oddawał — dech chwytał, a kto brał — dech tracił,
A kto czekał za długo — rozumem przypłacił!
Sad oszalał i stał się nieznany nikomu,
Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu.
Miała w oczach ich zamęt, w piersi — ich oddechy,
I płonęła na twarzy od cudzej uciechy!
«Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył141?»
«Ach, to strzelec — postrzelec w polu mnie ogłuszył!»
«Co za dreszcz twoim ciałem tak żarliwie miota?»
«Śniła mi się w śródlesiu burza i pieszczota!»
Mać142 ją, płacząc, wyklęła — ojciec precz wyrzucił,
Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił.
A kochanek za progiem z pierścieni ograbił,
I nie było nikogo, kto by jej nie zabił.
I nie było nikogo, kto by nie był dumny,
Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny.
Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył,
I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył.
«Ty musisz dla mnie polec na śmierci wezgłowiu143,
A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu!
Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie,
A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie.
Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie,
I będziem144 odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!»
Miała w trumnie strój bogaty,
Malowany w różne światy,
Że gdy w nim się zapodziała,
Nie wędrując — wędrowała.
Strój koloru murawego,
A odcienia złocistego,
Murawego — dla murawy,
Złocistego — dla zabawy.
Dąb
Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy145
Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy
I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,
Jakby naraz go było wespół146 z gędźbą147 kilkoro.
Rozwiewała się, trzeszcząc, gałęzista czupryna,
I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina,
A on piersi wszem dudom148 nastawił po rycersku,
A w organy od ściany uderzał po siekiersku!
Grajże, graju149, graj,
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!
Bił prawicą na lewo, a lewicą na prawo,
Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,
Aż z tej dudy — marudy dobył dłonią sękatą
Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.
Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku150,
Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.
I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,
Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!
Grajże, graju, graj,
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!
Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,
Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni,
I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą
Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą151.
I grał o tym, jak mszary152 jeno153 milczą a milczą,
Jak śmierć leśna śpi na wznak pod jagodą, pod wilczą154,
I jak rosa bez oczu swymi łzami się nęka,
I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka!
Grajże, graju, graj,
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!
A gdy śpiew mu uderzył durem155 leśnym do głowy,
Grał wszystkimi jarami156 wszystkie naraz parowy157!
Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota158 się święci,
Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci.
A on wpodłuż159 organów, stare miażdżąc im koście160,
Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście,
I rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu161,
Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu!
Grajże, graju, graj,
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!
Między Bogiem a grajem znikła inszość162 i przedział,
Skoro Bóg się o sobie snów dębowych dowiedział.
«Odkąd żyję na świecie, a wszak jestem wieczysty,
Nigdym dotąd nie słyszał163 takiego organisty!»
Grajek znawstwu bożemu na pamiątkę i chwałę
Porozbujał pieśń górą w dwa ruczaje164 niestałe,
Rozmurawił165 ją dołem, aż się kościół zielenił,
A cienistym przyśpiewem twarz słuchacza ocienił!
Grajże, graju, graj,
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!
I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną166,
A w tej duszy mu było i ruczajno, i leśno,
I coś jeszcze miarkował167, i coś dumał na stronie,
I biegł żywcem do grajka, i wyciągał swe dłonie!
Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce
Poklękali radośnie, wziąwszy siebie za ręce,
Bo od kiedy świat światem, a śmierć jego obrębem,
Po raz pierwszy Bóg, płacząc, obejmował się z dębem!
Grajże, graju, graj,
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!
Ballada bezludna
Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,
W swym bezpieczu168 szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,
Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,
A gwoździki169 spoza trawy wykrapiały się wiśniato170.
Świerszcz, od rosy napęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,
I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny171,
A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał,
I nie było tu nikogo, kto by widział, kto by słyszał.
Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
Czemuż nie ma ust moich na łące?
Rwać mi kwiaty rękami obiema!
Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?
Zabóstwiło172 się cudacznie pod blekotem173 na uboczu,
A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,
I czuć było, jak boleśnie chce się stworzyć, chce się wcielić,
Raz warkoczem się zazłocić, raz piersiami się zabielić —
I czuć było, jak się zmaga zdyszanego męką łona,
Aż na wieki sił jej zbrakło174 — i spoczęła niezjawiona!
Jeno175 miejsce, gdzie być mogła, jeszcze trwało i szumiało,
Próżne miejsce na tę duszę, wonne miejsce na to ciało.
Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
Czemuż nie ma ust moich na łące?
Rwać mi kwiaty rękami obiema!
Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?
Przywabione obcym szmerem, wszystkie zioła i owady
Wrzawnie zbiegły się w to miejsce, niebywałe węsząc ślady,
Pająk w nicość sieć nastawił, by pochwycić cień jej cienia,
Bąk otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia,
Żuki grały jej potrupne, świerszcze — pieśni powitalne,
Kwiaty wiły się we wieńce, ach, we wieńce pożegnalne!
Wszyscy byli w owym miejscu na słonecznym, na obrzędzie,
Prócz tej jednej, co być mogła, a nie była i nie będzie!
Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
Czemuż nie ma ust moich na łące?
Rwać mi kwiaty rękami obiema!
Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?
Przypisy:
1. zwolić (daw.) — pozwolić. [przypis edytorski]
2. lico (daw.) — twarz. [przypis edytorski]
3. jakom zwykł — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; znaczenie: jak zwykłem. [przypis edytorski]
4. gach (daw., gw.) — kochanek. [przypis edytorski]
5. alkowa (daw.) — sypialnia. [przypis edytorski]
6. leże — posłanie; miejsce odpoczynku. [przypis edytorski]
7. przed się — dziś popr.: przed siebie. [przypis edytorski]
8. głuszyć — zagłuszać, tłumić dźwięk. [przypis edytorski]
9. siostrzyny — siostrzany. [przypis edytorski]
10. lico (daw.) — twarz. [przypis edytorski]
11. szkarłatny — ciemnoczerwony. [przypis edytorski]
12. wręcz — ręcznie. [przypis edytorski]
13. wzroku natęża — popr.: wzrok natęża. [przypis edytorski]
14. cóżeś widziała — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: co widziałaś. [przypis edytorski]
15. czyli — czy z partykułą pytajną -li. [przypis edytorski]
16. łożnica (daw.) — duże łoże. [przypis edytorski]
17. jam jest — dziś: ja jestem. [przypis edytorski]
18. ziem (daw.) — dziś popr.: ziemia. [przypis edytorski]
19. wywczas — odpoczynek, urlop. [przypis edytorski]
20. patrzał — dziś popr. forma 3 os. lp cz.przesz.: patrzył. [przypis edytorski]
21. wychynąć — tu: ukazać się na powierzchni. [przypis edytorski]
22. dziewczyca — dziewczyna. [przypis edytorski]
23. lico (daw.) — twarz. [przypis edytorski]
24. nań — na niego. [przypis edytorski]
25. płoszydło (neol.) — coś, co straszy. [przypis edytorski]
26. pokuśnica — ta, która kusi. [przypis edytorski]
27. poklękły — klęczący. [przypis edytorski]
28. przysiud — przysiad, figura taneczna. [przypis edytorski]
29. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
30. snadź (przestarz.) — widocznie. [przypis edytorski]
31. czarcie nasienie — wyzwisko: zła osoba. [przypis edytorski]
32. fryga (daw.) — bąk, zabawka dziecięca. [przypis edytorski]
33. zapiecek — tu: posłanie. [przypis edytorski]
34. pochłonny — pochłaniający. [przypis edytorski]
35. inaczyć (daw.) — zmieniać. [przypis edytorski]
36. chodziwy — wytrzymały w chodzeniu. [przypis edytorski]
37. srom (daw.) — wstyd, hańba. [przypis edytorski]
38. poskok (daw.) — podskok. [przypis edytorski]
39. bajdała — ktoś, kto lubi bajdurzyć, opowiadać bajki. [przypis edytorski]
40. szkapa — z politowaniem o koniu, zwłaszcza lichym, zabiedzonym. [przypis edytorski]
41. wszędy (daw.) — wszędzie. [przypis edytorski]
42. pospołu (daw.) — wspólnie, razem. [przypis edytorski]
43. popod (daw.) — pod. [przypis edytorski]
44. przystojność (przestarz.) — piękno. [przypis edytorski]
45. dusiołek — demon odwiedzający nocą śpiących i próbujący ich dusić, potrafi przybierać postać jakiegoś przedmiotu lub istoty żywej. [przypis edytorski]
46. półbabek — podstarzała kobieta. [przypis edytorski]
47. tyli — tu: tak duży. [przypis edytorski]
48. wyłajać — skrzyczeć. [przypis edytorski]
49. podogonie — część ciała zwierzęcia znajdująca się pod ogonem; zad. [przypis edytorski]
50. łyko — włóknista tkanka roślinna przewodząca wodę. [przypis edytorski]
51. póty — tak długo. [przypis edytorski]
52. warkło — dziś popr.: warknęło. [przypis edytorski]
53. coć (daw.) — co ci. [przypis edytorski]
54. słuchajta (gw.) — słuchajcie. [przypis edytorski]
55. po prawdzie — prawdę mówiąc. [przypis edytorski]
56. chrapa — fałd skóry otaczający nozdrza. [przypis edytorski]
57. czemuś skąpił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: czemu skąpiłeś. [przypis edytorski]
58. postronić (neol.) — czas. utworzony od stronić (unikać czyjegoś towarzystwa); wygnać kogoś, nie chcąc przebywać w jego towarzystwie. [przypis edytorski]
59. olaboga! (daw.) — wykrzyknienie wyrażające emocjonalną reakcję na coś. [przypis edytorski]
60. potworzyć — stworzyć, utworzyć wiele czegoś. [przypis edytorski]
61. strzyc uszami — nasłuchiwać. [przypis edytorski]
62. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
63. opój — pijak. [przypis edytorski]
64. cep — narzędzie do młócenia zboża. [przypis edytorski]
65. bijak — jeden z dwóch kijów, z których zbudowany był cep. [przypis edytorski]
66. kułak — mocno zaciśnięta dłoń; pięść. [przypis edytorski]
67. południca — złośliwy demon czyhający na swoje ofiary w letnie południe na polach i duszący je; przedstawiany pod postacią młodej kobiety a. staruchy w białej odzieży; wierzono, że południcami stawały się dusze kobiet zmarłych tuż przed, w trakcie lub tuż po ślubie. [przypis edytorski]
68. żłób — skrzynia, w której umieszcza się paszę dla koni lub bydła. [przypis edytorski]
69. mię (daw.) — mnie. [przypis edytorski]
70. bom jedna — dziś: bo jestem jedna. [przypis edytorski]
71. wtóry (daw.) — drugi. [przypis edytorski]
72. na odsiebkę — w przeciwną stronę niż zazwyczaj. [przypis edytorski]
73. macierzanka — roślina o drobnych liściach i kwiatach zebranych w główki, wykorzystywana w lecznictwie, przemyśle perfumeryjnym i spożywczym. [przypis edytorski]
74. błyszczka — gatunek motyla. [przypis edytorski]
75. tymotka — trawa o prostych źdźbłach, długich liściach i gęstym kwiatostanie. [przypis edytorski]
76. wciornaści! (gw.) — przekleństwo; wykrzyknienie wyrażające złość. [przypis edytorski]
77. zdech (daw.) — skonanie. [przypis edytorski]
78. cmentach (neol.) — cmentarz. [przypis edytorski]
79. popod (daw.) — pod. [przypis edytorski]
80. śmiga — tu: skrzydło wiatraka. [przypis edytorski]
81. pomglony — mglisty. [przypis edytorski]
82. płazem — tu: bokiem. [przypis edytorski]
83. witak — płot z gałęzi. [przypis edytorski]
84. kibić (daw.) — talia. [przypis edytorski]
85. obezdolić (neol.) — pozbawić wcześniejszej doli, unieszczęśliwić. [przypis edytorski]
86. błoń a. błonie — duża przestrzeń porośnięta trawą; pastwisko, łąka. [przypis edytorski]
87. rozewrzeć — otworzyć coś szeroko. [przypis edytorski]
88. wyraj — miejsce odpoczynku. [przypis edytorski]
89. krasa — uroda. [przypis edytorski]
90. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
91. wiekować (daw.) — długo gdzieś pozostawać. [przypis edytorski]
92. nie przestaniem (gw.) — nie przestaniemy. [przypis edytorski]
93. kibić (daw.) — talia. [przypis edytorski]
94. parobczak — młody, silny parobek. [przypis edytorski]
95. dla cię — dziś popr.: dla ciebie. [przypis edytorski]
96. coś go nie widywał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; znaczenie: co go nie widywałeś. [przypis edytorski]
97. ćmak — mrok. [przypis edytorski]
98. com je miał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; znaczenie: co je miałem. [przypis edytorski]
99. wierzba złotocha — gatunek wierzby białej o pomarańczowych bądź złocistożółtych łodygach. [przypis edytorski]
100. drobiażdżek (zdr.) — drobiazg. [przypis edytorski]
101. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
102. jar — dolina, wąwóz. [przypis edytorski]
103. popod (daw.) — pod. [przypis edytorski]
104. łaniec — łan. [przypis edytorski]
105. przedzgonny — przedśmiertny. [przypis edytorski]
106. darń — górna warstwa gleby wraz z trawą i korzeniami. [przypis edytorski]
107. poprzód (daw.) — wpierw, przedtem. [przypis edytorski]
108. popod (daw.) — pod. [przypis edytorski]
109. samochcąc (daw.) — z własnej woli. [przypis edytorski]
110. naówczas (daw.) — wówczas, w tym czasie. [przypis edytorski]
111. gąsior — pękata butla z wąską szyjką. [przypis edytorski]
112. pospołu (daw.) — wspólnie, razem. [przypis edytorski]
113. lutnia (muz.) — dawny instrument strunowy szarpany. [przypis edytorski]
114. kalina — roślina o czerwonych owocach. [przypis edytorski]
115. mię (daw.) — mnie. [przypis edytorski]
116. alkowa (daw.) — sypialnia. [przypis edytorski]
117. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
118. ruczaj (poet.) — strumień. [przypis edytorski]
119. oczerstwić — tu: stać się czerstwym. [przypis edytorski]
120. kąkol — chwast zbożowy o purpurowych kwiatach i trujących nasionach. [przypis edytorski]
121. leżym (gw.) — leżymy. [przypis edytorski]
122. parów — dolina o stromych, porośniętych roślinnością zboczach. [przypis edytorski]
123. bezpożytek (neol.) — coś, co jest niepożyteczne. [przypis edytorski]
124. kurhan — dawny grobowiec w formie wzgórza. [przypis edytorski]
125. kalina — roślina o czerwonych owocach. [przypis edytorski]
126. śmiercie — dziś popr. forma M. lm rzecz. śmierć: śmierci. [przypis edytorski]
127. miniasty — przybierający różne wyrazy twarzy, najczęściej wyrażające pogardę, niechęć, poczucie wyższości. [przypis edytorski]
128. migotać — błyszczeć, lśnić. [przypis edytorski]
129. bogulichy (gw.) — mizerny, wynędzniały. [przypis edytorski]
130. nacichać — dziś popr.: przycichać. [przypis edytorski]
131. przeżal — duży żal. [przypis edytorski]
132. odlatać (przestarz.) — odlatywać. [przypis edytorski]
133. dla cię — dziś popr.: dla ciebie. [przypis edytorski]
134. kędy (daw.) — którędy. [przypis edytorski]
135. zawszeć będę (daw.) — tu: zawsze będę dla ciebie. [przypis edytorski]
136. murawy — odcień zielony, zbliżony do koloru trawy. [przypis edytorski]
137. płanetnik — w wierzeniach słowiańskich, na poły demoniczna istota uosabiająca zjawiska atmosferyczne, kierująca chmurami i zsyłająca burze, ulewy czy grad; płanetnikami (inaczej też: chmurnikami, obłocznikami) miały zostawać dusze zmarłych nagłą śmiercią i samobójców (szczególnie wisielców i topielców). [przypis edytorski]
138. czara — owalne płytkie naczynie służące do picia win i miodów pitnych. [przypis edytorski]
139. kary — czarny. [przypis edytorski]
140. secina (daw.) — setka. [przypis edytorski]
141. rozwieruszyć (neol.) — rozwichrzyć, potargać. [przypis edytorski]
142. mać (daw.) — matka. [przypis edytorski]
143. wezgłowie — część łóżka, gdzie kładzie się głowę. [przypis edytorski]
144. będziem (gw.) — będziemy. [przypis edytorski]
145. dąbrowa — las dębowy. [przypis edytorski]
146. wespół — wspólnie. [przypis edytorski]
147. gędźba (starop.) — muzyka, gra. [przypis edytorski]
148. dudy — instrument ludowy składający się z piszczałek, do których powietrze tłoczono za pomocą skórzanego miecha. [przypis edytorski]
149. graj — muzyk. [przypis edytorski]
150. zwyk — nawyk. [przypis edytorski]
151. zaoczyć (rzad.) — zobaczyć. [przypis edytorski]
152. mszar — bagienna roślinność. [przypis edytorski]
153. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
154. pod wilczą — chodzi o wilczą jagodę. [przypis edytorski]
155. dur — odurzenie. [przypis edytorski]
156. jar — dolina, wąwóz. [przypis edytorski]
157. parów — dolina o stromych, porośniętych roślinnością zboczach. [przypis edytorski]
158. wyzłota — pozłota. [przypis edytorski]
159. wpodłuż — dziś popr.: wzdłuż. [przypis edytorski]
160. koście — dziś popr. forma B. lm rzecz. kość: kości. [przypis edytorski]
161. rozłóg — otwarta przestrzeń. [przypis edytorski]
162. inszość (daw.) — inność. [przypis edytorski]
163. nigdym dotąd nie słyszał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: nigdy dotąd nie słyszałem. [przypis edytorski]
164. ruczaj (poet.) — strumień. [przypis edytorski]
165. rozmurawić (neol.) — zazielenić. [przypis edytorski]
166. bezkreśny — dziś popr.: bezkresny. [przypis edytorski]
167. miarkować (daw.) — dostrzegać, orientować się, rozumieć. [przypis edytorski]
168. w bezpieczu (daw.) — w bezpiecznym miejscu. [przypis edytorski]
169. gwoździki — goździki. [przypis edytorski]
170. wiśniaty — podobny do wiśni. [przypis edytorski]
171. łęcina — tu: łodyga. [przypis edytorski]
172. zabóstwić się — przyjąć cechy bóstwa. [przypis edytorski]
173. blekot — trujący chwast. [przypis edytorski]
174. zbraknąć — nie wystarczyć. [przypis edytorski]
175. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]