Mimochodem (cykl)

[Módlmy się śród drzew...]

Módlmy się śród drzew

Za zdeptany wrzos, —

Za przelaną krew,

Za zburzony los!

I za śmierć od kul, —

I od byle rdzy!

I za cudzy ból —

I za własne łzy!

[Uwiędły sad...]

Uwiędły sad

Przeżegnał się szkarłatem.

Liść drgnął i spadł.

Módl się do tęcz za światem!

Pożółkły klon

Mży w stawie miedzią złudną.

We własny zgon

Uwierzyć mu tak trudno!

[Płomienny uśmiech nietrwałych zórz...]

Płomienny uśmiech nietrwałych zórz

(O, złoć się dłużej!) — umiera już.

I jeszcze jedna z różowych chmur

Skrajem dogasa na grzbiecie gór.

I jeden jeszcze przeżyty dzień

(O, złoć się dłużej!) — odchodzi w cień...

[Zwoływali się surmą na wrzawę-zabawę...]

Zwoływali się surmą1 na wrzawę-zabawę,

A jam gadał z mogiłą...

Wszyscy na koń już siedli, by jechać po sławę,

Lecz mnie z nimi nie było.

Sny moje zaniedbane marnieją w dolinie...

Weź pług w dłonie i oraj!

Płynie życie bez jutra, a w ślad za nim płynie

Moje życie — bez wczoraj!

[Coś tam mignęło dalekiego...]

Coś tam mignęło dalekiego

Wbrew niedalekiej wodzie, —

Coś tam wezbrało rosistego

W ogrodzie — w ogrodzie!

Coś się spełniło skrzydlatego

Nad przynaglonym kwiatem! —

Coś tam spłoszyło się bożego

Pomiędzy mną a światem!...

Przypisy:

1. surma — trąba używana dawniej w wojsku do celów sygnalizacyjnych. [przypis redakcyjny]