Odjazd

Gdym odjeżdżał 1na zawsze znajomym gościńcem2,

Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy,

Podkute szafirowym dookoła sińcem.

Był klomb i rój motyli, i błękit przezroczy3,

I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy4.

A gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy

I czemu — przypomniałem5 te oczy, przyziemnie

Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie

Tym wszystkim, czym się można wpatrzeć w świat i dalej.

Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej

Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą?

I czemu z szafirową zawczasu żałobą

Patrzyły w ten mój odjazd poprzez zieleń rdzawą

Rezedy, co pachniała, przytłumiona trawą?

I dlaczego te oczy były coraz łzawsze?

Czy nie wolno nic nigdy porzucać na zawsze

I zostawiać samopas6 kędyś7 — na uboczu?

Czy nie wolno odjeżdżać znajomym gościńcem

I oddalać się zbytnio od tych złotych oczu,

Podkutych dookoła szafirowym sińcem?

Przypisy:

1. gdym odjeżdżał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: gdy odjeżdżałem. [przypis edytorski]

2. gościniec (daw.) — droga, trakt. [przypis edytorski]

3. przezrocze — przejrzysta płaszczyzna, przestrzeń. [przypis edytorski]

4. rezeda — roślina o niewielkich żółtawych lub zielonkawych kwiatach. [przypis edytorski]

5. przypomnieć (daw.) — dziś: przypomnieć sobie. [przypis edytorski]

6. samopas (daw.) — bez opieki. [przypis edytorski]

7. kędyś (daw.) — gdzieś. [przypis edytorski]