Spotkanie
Ponad tłumy błyskawic samochcąc1 wzniesiony,
Waży się w niebie jastrząb w dwie na przemian strony,
Jakby miał dusze dwie!
I szponami miłośnie objąwszy zawieję,
Wie o tym, co się w skrzydłach, gdy tak lecą, dzieje —
On jeden tylko wie!
Spragniony z nim spotkania, chcę go zmódz2 do zlotu
Przez odległość, co dzieli nas wśród burz łoskotu
I z żądzy mojej drwi —
Do zlotu, co tym śmielszy, im począł się górniej3 —
Do zlotu nie bez grozy, jak śmiertelny turniej,
Nie bez przelewu krwi!
Doskoczony mą strzałą, skrzydlaków zwyczajem
Spada młyńcem4 wraz z jakimś niebiosów rozstajem,
Bezmiaru pełen łup!
Jak gdyby z wieścią w dziobie spieszył przez otchłanie
Na umówione ze mną — dalekie spotkanie
Tu właśnie u mych stóp!
Przypisy:
1. samochcąc (daw.) — z własnej woli. [przypis edytorski]
2. zmódz — dziś popr.: zmóc, tj. pokonać. [przypis edytorski]
3. górny — znajdujący się wysoko. [przypis edytorski]
4. młyniec — nagły obrót. [przypis edytorski]