Wieczorem
Wieczorem było, wieczorem,
Gdy zorza gasła nad borem.
Dzienny ulatniał się skwar,
Rosa nam spadła na głowy
I zmierzchem dymił się jar1,
Jar kalinowy2.
Z daleka idzie, z daleka
Ten mrok, co kwiatów się zrzeka.
Gdy płosząc ospałą woń,
Chłód powiał nad pola zżęte3,
O moją zagrzałaś skroń
Dłonie zziębnięte.
Nie wolno patrzeć, nie wolno
Bez pieszczot w ciemność dokolną4!
Zbłąkanych w obszarach pól
Nie złączy żaden sen złoty,
Ni lęk, ni zgroza, ni ból,
Nic — prócz pieszczoty!
Przypisy:
1. jar — dolina, wąwóz. [przypis edytorski]
2. kalina — roślina o czerwonych owocach. [przypis edytorski]
3. zżęty — ścięty. [przypis edytorski]
4. dokolny (rzad.) — otaczający. [przypis edytorski]