Patchwork

nigdy nie uda mi się złożyć w całość

za mało mam danych baza nie istnieje

składam się z ułamków godzin i miejsc

jak uszkodzony kalejdoskop

nie sposób dopasować tyle się wykruszyło

niektóre fragmenty nigdy do siebie nie przystawały

ale dziwnym trafem tworzyły całość

rozpadła się ze zużyciem spoiwa

skazana jestem na fragmentaryczność

w jednym odłamku nieudana

pielgrzymka do ziemi ojców

w drugim krzyż ufundowany przez pradziadka

z wybujałym ego

tu babcia w kreacjach od pani Jankowskiej

najlepszej z najlepszych krawcowych Warszawy

tam buty w ręku w drodze do kościoła

i sztywna babka Haźbietka w koralach

której wiejski fotograf ukradł duszę

fruwające na wietrze zdjęcia

babci Felicji w eleganckim kapeluszu

utracone na zawsze

z wyrzuconą przez ruskiego żołnierza walizką