Sen nocy letniej

Mrok... w oknie maki purpurowe płoną

Rozgranych zmysłów tajemna muzyka,

Czas niby płaty szarawe umyka

Do gwiazd... w dal ciszą i snem rozdzwonioną.

Wzrok nasz moc jakaś opętała dzika,

W twoich źrenicach moje oczy toną...

Jak pod zaklęcia tajemną osłoną

Przestrzeli się od nas odsuwa i znika.

I czułem wówczas, że nam w dusze spływa

Gwiazd spadających jasność migotliwa,

Że jakieś ręce na nas się pokładły,

Jakby z tych światów, gdzie gwiazd skrzy się droga,

Błogosławieństwo spłynęło w nas Boga.

Świt! świt! noc pęka! jak twarze nam zbladły...