V

Z głębin przestworu, z ciemnych chmur,

nad wilgotnymi łany,

Jak srebrny opar wstaje duch

z promieniem wokół głowy

Rośnie w mych oczach, niebios tór

rozjaśnia mgłą owiany,

Strząsa ostatni śniegu puch

z swej sukni lazurowej.

Uderza w róg swój: szumi bór

i szumią rzek bałwany,

Ziemia wytęża wszystek słuch

i rychło na dąbrowy,

Na senne niwy wiedzie chór

swych dzieci rozśpiewany,

Błogosławiących twórczy ruch,

okrytych w liść majowy.

I moja dusza chłonie wraz

ten hymn, budzący zioła,

Rwie się do wonnych światła fal,

lecz widzi po niewoli1,

Że się w liść świeży, jak ten las,

naodziać2 już nie zdoła.

Mrok ją ogarnia, mrok i żal:

skarży się swojej doli:

I duch, co życia przywiódł czas,

gasi swój blask u czoła

I razem z nią w bezmierną dal

szumi pieśń melancholii.

Przypisy:

1. po niewoli — mimo woli, nie chcąc tego. [przypis edytorski]

2. naodziać (neologizm) — przyodziać, ubrać. [przypis edytorski]