VI

Ach! nieraz mi się zdaje,

gdy tak samotny kroczę

W zachodu cichym złocie,

zadumą ogarnięty,

Że cień, co długi wstaje

Spod nóg mych i swe mrocze

Na ziół tych ściele krocie1,

nie ze mnie jest poczęty.

Lecz że z przeszłości fali,

czy z przyszłych dni głębiny —

Hen! tam, gdzie ziemi końce —

byt jakiś, tu nieznany,

Wychylił się w oddali

i że cień jego siny

Dnia dzisiejszego słońce,

mrąc, rzuca na te łany.

I tęskność duszę chwyta

na wirchy gdzieś tajemne,

Lecz wraz ku memu łonu

zbliża się lęk ponury:

Ach! widzę, jak, okryta

w całuny mgławic ciemne,

U stóp mych przepaść dyszy

głębokim, cichym tchnieniem...

Jak przed zjawiskiem skonu,

zwrócony do purpury

Zachodu, drżę w tej ciszy —

przed swoim własnym cieniem.

Przypisy:

1. krocie — mnóstwo, wielka ilość. [przypis edytorski]