Księgi wtóre

Do Anakreonta

Anakreon, zdrajca stary,

Nie masz w swym łotrostwie miary!

Wszytko pijesz, a miłujesz

I mnie przy sobie zepsujesz.

Już cię moje strony znają

I na biesiadach śpiewają;

Dobra myśl nigdy bez ciebie.

A tak, słyszysz li co w niebie,

Śmiej się: bo twe imię dawne

I dziś miedzy ludźmi sławne.

Do Andrzeja Trzecieskiego1

Bógżeć zapłać, Jędrzeju, żeś mię dziś upoił,

Boś we mnie niepotrzebne troski upokoił,

Które mi serce gryzły, jako to być musi,

Gdy człowieka niewdzięczność opętana dusi.

Wiem dobrze, że niedługo ze mną tej rozkoszy,

Bo to wszytko po chwili trzeźwią myśl rozpłoszy,

Ale witaj mi ta noc wolna od frasunku!

Któż wiedział, by tak wiele należało2 w trunku?

Do Anny

Królowi rówien, a jeśli się godzi

Mówić co więcej, i króla przechodzi,

Anno, kto siedząc prawie przeciw tobie,

Przypatruje się coraz twej osobie

I słucha twego śmiechu przyjemnego,

Co wszytkich zmysłów zbawia mię, smutnego,

Bo skoro namniej wzrok skłonię ku tobie,

Słowa nie mogę domacać się w sobie;

Język mi zmilknie, płomień się w mię kradnie,

W uszu mi piszczy, noc przed oczy padnie,

Pot przez mię bije, drżę wszytek i bladnę,

Tylko że martwy przed tobą nie padnę.

Do Anny

Wczora, czekając na twe obietnice

I zabywając niejako tęsknice,

Napisałem ci krom rozmysłu wszego

Ten rym niegładki, skąd byś serca mego

Frasunk poznała i myśl utrapioną,

Anno, twoimi słowy zawiedzioną,

Bom ustawicznie rachował godziny

A szukał twego mieszkania przyczyny3

Chciałem li czytać, tom nic nie rozumiał;

Chciałem li zagrać, tom począć nie umiał.

Na koniec wziąwszy we mdłą rękę piórko

Pisałem: „Ojca prawdziwego córko

Nieprawie słowna!” — a w tym mię sen zmorzył,

Gniew upokoił, nadzieję umorzył.

Do Bartosza

Bartoszu łysy, a z hiszpańską brodą,

Godzien by łaski za swoją urodą;

Ale panienki na cię niełaskawy,

Tak powiadają, żeś nogieć wąchawy;

Co jeśli tak jest, szkodać i urody,

I tej łysiny, i tej czystej brody.

Do boginiej

Bogini, która miłością szafujesz,

A ludzkie serca według swej frasujesz

I cieszysz myśli, jeśli niewdzięczności

I ty nie lubisz w uprzejmej miłości,

Sfolguj mi mało; owa się wyłamię

Z tej niepobożnej niewolej, która mię

Tak sfrasowała, że i zdrowia nie mam,

I o rozumie toż na koniec mniemam.

Już mię nie wracaj ku pierwszej wolności,

Bo nie wiem, bych żyć umiał bez miłości.

Tylko pan inszy niech mi rozkazuje,

Jednaż ta, co jest uprzejmość, nie czuje.

A ja, gdy zbędę jarzma tak ciężkiego,

Na znak twej łaski i ulżenia swego

Postawię palmę złotą w twym kościele,

Która ten napis poniesie na czele:

„Tobie, o można Wenus, jestem dana,

Żeś zbyć pomogła niewdzięcznego pana.”

Do doktora

Arcydoktorem cię zwać każdy może śmiele,

Bo ty nie tylko umiesz zleczyć niemoc w ciele,

Ale i na dobrą myśl masz fortelów wiele:

Wino, lutnią, podwikę; to mi to wesele.

Do doktora

Mówiłem ci, nie noś mi tych fraszek, doktorze,

Które tam czasem słyszysz w biskupiej komorze;

Bo fraszek, jako sam wiesz, mam z potrzebę doma,

Statku tam raczej nabierzesz obiema rękoma!

Do doktora

Nie mam ci zacz dziękować, mój miły doktorze,

Żeś mię samego z gośćmi zostawił w komorze,

Bom się im żadną miarą nie mógł wykuglować,

Musiałem się, jako bóbr, jajcy odkupować4.

Do doktora5

Nie trzeba mi się wiele dowiadować,

Kędy ty chodzisz, doktorze, miłować,

Bo która z tobą wieczór pobłaznuje,

Każda nazajutrz piżmem zalatuje6

Do doktora

Nie wiem, podobno li to co ku rozumowi

Posyłać (a źle i rzec) fraszki doktorowi,

Chciawszy się też popisać z rozumem u niego.

Za fraszkę prawie stanie mój rozum przy jego.

A tak cię niechaj próżno doktorem nie zowę,

Wypraw’ z tego wątpienia moję prostą głowę!

Do doktora Montana

Pierwszą, wtóra i trzecią, czwartą wieś i piątą,

Szóstą także i siódmą, ósmą i dziewiątą,

Nie wiem, miły doktorze, w której masz krainie,

Jam tylko był w Dziesiątej, która przy Lublinie7.

Do drużby

Zarijadres królewic, jako żyw nie zna wszy,

Tylko piękną Odatę przez sen raz widziawszy,

Miłował ją serdecznie i tak chodził o tym,

Że musiała być jego poślubioną potym8

Toż się i mnie przydało, drużba mój cnotliwy9,

Że nigdy cię nie znawszy, zawżdym był chętliwy

Do twego towarzystwa; a nie mam w pamięci,

Bych cię (co też niemała pobudka do chęci)

I przez sen kiedy widział; ale pismo twoje,

To ciebie oznajmiło i przed oczy moje

Przyniosło, żem cię w głowę lepiej wlepił sobie,

Niżby mi cię był posłał w twej własnej osobie

Wroty sen rogowymi10, gdy poczyna świtać,

A Tytan11 swoje konie w łąkach każe chwytać.

Przeto tego bądź pewien, że cię z tymi liczę,

Którym ja sercem prawym wszego dobra życzę.

A to węzeł jest mocny i nad insze trwały,

Który pięknej Pamięci córki12 zawiązały.

Do dziewki

A co wiedzieć, gdzie chodzisz, moja dziewko śliczna

A mnie tymczasem trapi teskność ustawiczna;

Jakoby słońce zaszło, kiedy nie masz ciebie,

A z tobą i w pół nocy zda się dzień na niebie.

Do dziewki

Daj, czegoć nie ubędzie, byś nawięcej dała;

Daj, czego próżno dawać potym będziesz chciała,

Kiedyć zmarski twarz zorzą, a gładkie zwierciadło

Okaże to na oko, że cię siła spadło.

Już tam służyć nie będą te pieszczone słowa:

„Stachniczku, duszo moja!” — rychlej: „Bądź mi zdrowa,

Maryja, łaski pełna!” — a w ręku pacierze,

Na jakie przy kościele baba pieniądz bierze.

Teraz możesz leliją piękny włos otoczyć,

Teraz możesz zaśpiewać, możesz w tańcu skoczyć;

Po chwili przydzie druga, którą przejdziesz laty,

I rzeczeć: „Weźm ty kądziel; przystojniej mnie z swaty.”

Do Franciszka13

Ani Ulisses, ani Jazon14 młody,

Choć o nich siła starzy nabajali,

Tak wiele ziemie snąć nie objechali,

Jako ty, który od Tybrowej wody15

Szedłeś, Franciszku, przez różne narody,

Aż tam, gdzie nigdy lata nie uznali

I ogniów palić ludzie nie przestali,

Prze mróz gwałtowny i prze wieczne lody.

Więc i w to nie wierz, aby w tej krainie

Medea jaka i Circe nie była16,

Która by ludzi obracała w świnie.

Tak się tu dobrze druga wyćwiczyła,

Żeby tę sarnę, co tak bardzo słynie,

W niedźwiedzia Circę łatwie obróciła.

Do fraszek

Fraszki moje (coście mi dotąd zachowały)17,

Nie chcę, żebyście kogo źle wspominać miały.

Lecz jeśli wam nie g’myśli cudze obyczaje,

Niechaj karta występom, nie personom łaje!

Chcecie li chwalić kogo, chwalcież, ale skromnie,

By pochlebstwa jakiego nie uznano po mnie.

To też wiedzcie, że drudzy swej się chwały wstydzą

Podobno, że chwalnego w sobie nic nie widzą.

Do fraszek

Fraszki, za wszeteczne was ludzie poczytają

I dlatego was pewnie uwałaszyć mają.

A tak ja upominam: Nie mówcie plugawie,

Byście potym nie były z wałachy na trawie;

Ale mówcie przykładem mego Mikołajca:

„Co to niesiesz?” — „Gospodze, z odpuszczeniem: jajca18.”

Do gospodarza

Rad się widzę u ciebie, gospodarzu miły!

Ale wypić tak wiele nie mej słabej siły;

A gdy mi każesz pełnić sobie albo komu,

Jakobyś rzekł: „Nie chcę cię mieć długo w tym domu.”

Do gościa

Bądź ptaka, bądź zająca szukasz po tym boru,

Gościu, słuchaj mej rady, stąp mało do dworu;

Pewniejsza tu zwierzyna, gdzie pełne piwnice

Albo gdzie pszczoły noszą miód za okiennice.

Do Hanny

Na palcu masz dyjament, w sercu twardy krzemień,

Pierścień mi, Hanno, dajesz, już i serce przemień!

Do Jadwigi

Wróć mi serce, Jadwigo, wróć mi, prze Boga,

A nie bądź przeciwko mnie tak barzo sroga,

Bo po prawdzie z samego serca krom ciała

Nie baczę, żebyś jaki pożytek miała;

A ja trudno mam być żyw, jesliże muszę

Stracić lepszą część siebie, a owszem, duszę.

Przeto uczyń tak dobrze: albo wróć moje,

Albo mi na to miejsce daj serce swoje!

Do Jana

Janie, mój drużba,

Jeslić się służba

Dobrze nie płaci,

Nie jużci traci

Cnota swe myto;

Ale sowito19 Bóg zwykł nagradzać

Temu, kto zdradzać

Nie zwykł nikogo.

Przeto choć srogo

Szczęście się z tobą

Obchodzi, sobą

Nic nie trwóż, ale

Trwaj rowien20 skale,

Której nie mogą

Nawiętszą trwogą

Poruszyć wały21,

Kiedy powstały

Na morzu wielkim.

Także we wszelkim

Nieszczęściu i ty

Bądź niepożyty,

A trwaj statecznie,

Bo nie już wiecznie

Fortuna służy,

Komu podruży22,

Ani porzuci,

Kogo zasmuci.

Do Jędrzeja23

A cóż radzisz, Jędrzeju? (Wszak mogę w twe uszy

Beśpiecznie wszytko włożyć, co mi serce kruszy.)

I sam już baczyć możesz, że moje posługi

U tej paniej nieważne, które zna czas długi

I stateczne, i wierne; a kiedy by chciała

Prawdę mówić, rychlej z nich cześć niż lekkość miała.

Jakiem ja dary dawał? Jakiem rymy składał24?

A dziś mię wstyd: bom więcej, niż było, przykładał.

Równałem często jej płeć ku rumianej zarzy,

A ona kramną barwę25 nosiła na twarzy.

Chwaliłem jej niegodne chwały obyczaje,

Więc mi też mą nieprawdę fałszem dziś oddaje.

Przeto póki gniew świeży w mym sercu panuje,

Póki człowiek swą krzywdę i wzgardzenie czuje,

Ratuj mię, jako możesz, a wyrwi z niewoli!

Nie wiesz, jako niewdzięczna miłość w sercu boli.

Do Jędrzeja26

Który mój nieprzyjaciel i człowiek tak srogi

Trzymał cię po te czasy, Jędrzeju mój drogi,

Kiedym cię ja nabarziej, smutny, potrzebował,

Abyś mię był w mym ciężkim frasunku ratował?

Serce mi bowiem żarły troski nieuspione,

Jakie nie leda komu mogą być zwierzone.

By mi cię wżdy na koniec odesłał był cało,

Nie tak by mię nieszczęście moje frasowało;

Ale cię na żal więtszy tak do mnie wyprawił,

Że i serce, i duszę przy sobie zostawił.

Co nie wiem, jeśli czujesz: ale to czuć próżno,

Kiedy serce i dusza od człowieka różno.

Com się tedy nadziewał pociechy od ciebie,

To cię sam cieszyć muszę zapomniawszy siebie,

A lekarstwa inszego nie wiem tej chorobie,

Jeno gdzieś zgubę stracił, tam jedź po nię sobie.

A tego się wystrzegaj, byś chcąc serca dostać

Nie musiał tam na koniec i sam potym zostać.

Do Jędrzeja Patrycego

To nie g’rzeczy, Jędrzeju, że zarazem i ty

Na febrę stękasz, i ja łeb noszę zawity;

Lepszy fortel rodzeni Lakonowie mają,

Co sobie jednej dusze wzajem pożyczają.

Czemu nam też Bóg takiej zgody nie pozwoli,

Aby wżdy jeden cieszył, gdy drugiego boli?

Do Jósta27

Twój mi brat, Jóstcie, powiada o tobie,

Żeś łaskaw na mię; czego życzę sobie,

Bo twoja przyjaźń, którego zwyczaje

U ludzi chwalne, świadectwo mi daje,

Żem dobry człowiek; ani ty miłujesz,

Jedno w kim cnotę i stateczność czujesz.

Przeto żebyś też wiedział serce moje,

Ślę te do ciebie krótkie rymy swoje28,

Które miej jako pewny zakład jaki,

Żem jest i chcę być twój na czas wszelaki.

Do Marcina

Filozofi, co nad nas uszy lepsze mają,

O dziwnie wdzięcznych głosiech29 w niebie powiadają.

Którym ja, jako prostak, we wszem wiarę dawam,

Ale na twej muzyce, Marcinie30, przestawam.

Do Mikołaja Mieleckiego31

Na swe złeś mię upoił, mój dobry starosta,

Bo czegoś snać nie wiedział, toć opowiem sprosta.

Mnimasz ty, że ja tobie kłaniam się dlatego,

Iżeś syn wojewody, nie wiem tam, jakiego.

Albo że się masz dobrze, i złota na tobie

I na tych dosyć widzę, które masz przy sobie.

Fraszka u mnie twe herby i wsi pełne kmieci:

Hańba (mówią Grekowie) bohatyrskie dzieci.

A pieniądze takie są, że je i źli mają,

I co wiedzieć, jako ich drudzy używają.

Ale wiesz, co mię trzyma i garnie ku tobie?

To, iż przodków swych zostać masz za lekkość sobie,

A coć Bóg dał z łaski swej, tym szafujesz bacznie,

Służąc panu i Rzeczy Pospolitej znacznie.

Chudymi nie brakujesz, ale kto cnotliwy,

W jakimkolwiek bądź pierzu, temuś ty chętliwy.

To jest grunt; insze rzeczy, których się chwytają

Ludzie prości, jako dym wiatry roznaszają.

Do Montana

Jako Lais zwierciadło Pafijej oddała,

Kiedy prze lata pierwszej gładkości stradała,

Tak Jan tobie, Montanie, słojki twe oddawa,

Bo co mu po nich, kiedy piżma w nich nie zstawa?

Do nieznajomego

Nie masz, o co stać, bych cię wpisał w swoje karty,

Bo tam statku niewiele, a snąć wszytko żarty,

Ale możesz li wytrwać, gdy będą kpić z ciebie,

Powiedz imię co rychlej, chcę cię mieć u siebie.

Do paniej

Słyszcie, pani! Te fraszki, co teraz czytacie,

Jeśli podlejsze waszych, jeszcze nie wygracie.

Mam ja drugie, co je rad na sztych puszczę z wami,

A moim być na wirzchu, to ujrzycie sami.

Do Petryła

Dawnoć nie stoi owa rzecz, Petryło,

A przedsięć32 igrać z niewiastami miło.

Wyjadłeś wszytki recepty z apteki

Dla tej ociętnej i niestałej deki33.

Wielka część ludzi nie będzie wierzyła,

Że co nie stojąc — przedsię stoi siła3435.

Do Piotra Kłoczowskiego36

Nie chcę cię, Pietrze, do Włoch drugi raz prowadzić.

Trafisz sam; a mnie też czas o sobie poradzić,

Jeśli mi w rewerendzie czy lepiej w sajanie,

Jeśli mieszkać przy dworze czy na swoim łanie?

Ty będziesz w czas do tego, a dokądeś młody,

Użyj świata za czasu i pięknej swobody!

Co wadzi, póki lata nie zajdą leniwe,

Widzieć szeroki Dunaj, widzieć Alpy krzywe

Albo gdzie wpośrzód morza sławne miasto leży37,

Albo gdzie pod dawny mur bystry Tyber bieży38.

Dojedź i Partenopy39, a ujźrzysz te lasy,

Gdzie złotej rózgi szukał Eneasz przed czasy.

Tamże i piekło będzie, i ogromna skała,

Z której wieszcza Sybilla odpowiedź dawała40.

Jedź w dobry czas, abych cię zaś oglądał zdrowo,

A donieś to mojemu Jędrzejowi41 słowo,

Że dokąd go nie widzę, musi mię być teszno,

A tak, łaskaw li na mię, niechaj bywa spieszno!

Do Pluta42

Ten próżny wacek, Pluto, poświęciłem tobie,

Już tam miej i pieniądze, i ten wacek sobie.

Dziwna rzecz, jako ciężko czczą nosić kaletę,

A dziwniej, jako cięży wydawszy monetę.

Do przyjaciela

Jednego chcieć i nie chcieć to społeczność prawa;

Gdzie się myśli nie zgodzą, tam przyjaźń dziurawa.

Iż tedy na mym zdaniu ty przestać nie raczysz,

Przestanę ja na twoim: owa się obaczysz.

Do przyjaciela

Nie frasuj sobie, przyjacielu, głowy,

Chociaś zawiedzion omylnymi słowy;

Poczekaj jeszcze, a przypatrz się pilnie,

Jeśli prawdziwie czy mówię omylnie,

Że białegłowy na to się ćwiczyły,

Aby nas za nos, prostaki, wodziły.

Ja nic nie twirdzę, ale mi ty powiesz,

Kiedy się też sam pewnej rzeczy dowiesz.

A ja przestanę na twoim wyroku,

Jako mam trzymać o tej kości z boku.

Do tegóż43

Albo z nas szydzisz, albo sam wiłujesz,

Kota się boisz, a kotkę miłujesz.

Więc kota nie chcesz, a chcesz ciągnąć kotkę,

Wierę cię ludzie będą mieć za plotkę.

Do pszczół

Powiedzcie, piękne pszczoły, wszak wam na tym mało,

Co was tu mimo ule do izby wegnało?

Do snu

Śnie, który uczysz umierać człowieka

I ukazujesz smak przyszłego wieka,

Uśpi na chwilę to śmiertelne ciało,

A dusza sobie niech pobuja mało!

Chce li, gdzie jasny dzień wychodzi z morza,

Chce li, gdzie wieczór gaśnie pozna zorza

Albo gdzie śniegi panują i lody,

Albo gdzie wyschły przed gorącem wody.

Wolno jej w niebie gwiazdom się dziwować

I spornym biegom44 z bliska przypatrować,

A jako koła w społecznym mijaniu

Czynią dźwięk barzo wdzięczny ku słuchaniu45.

Niech się nacieszy nieboga do woli,

A ciało, które odpoczynek woli,

Niechaj tym czasem tęsknice nie czuje,

A co to nie żyć, w czas się przypatruje.

Do Stanisława

Powiedz mi, gdzie się chowasz, bracie Stanisławie46,

Bom cię tak długo szukał, ażem ustał prawie;

Jakożeś mię był prosił na obiad do siebie,

Takżem cię ani widział i jadam bez ciebie.

Do Stanisława Meglewskiego47

Meglewski, na mą duszę,

Zawżdy się rozśmiać muszę

Wspomniawszy na naszego

Gospodarza dobrego.

Ja sobie brząkam w stronę,

Pieśń przyśpiewając onę:

„A dla twojej ochoty

Jeszczem tu od soboty.”

„Panie, nie życz mi szkody,

Jeszcześ tu ode śrzody.”

Do Stanisława Porębskiego48

Jeśli co ważne jest świadectwo moje,

Porębski złoty, „Skotopaski” twoje49

W tej wadze u mnie, żeby się mógł do nich

Teokryt przyznać, tak ja trzymam o nich.

Do swych rymów

Rymy głupie, rymy nieobaczne,

W których jako we źwierciedle znaczne

Me szaleństwo, idźcie w ogień wszytki,

A zatłum’cie mój postępek brzydki,

Za który się długo wstydać muszę.

Serdecznego żalu tu nie ruszę,

Bo ten w twardym dyjamencie ryto,

Aby wiecznie trwał, czego mnie lito.

O przyczynę, prze Bóg, nie pytajcie

Ani mi tej rany odnawiajcie!

Niewdzięczność mię ludzka potępiła,

Bodaj się źle wrychle zapłaciła!

Do Wenery

Wenus, nie odnawiaj mi już przeszłej nadzieje,

Niech się mój nieprzyjaciel (wszak wiesz kto) nie śmieje!

Bo lepsza pewna wolność niż rozkosz wątpliwa,

Ta za wżdy ze mną, a z tej często nic nie bywa,

A nasze troski wniwecz, wniwecz i staranie,

Którym to sfałszowane kupujem kochanie.

Podejźrzany mi twój śmiech i twe słodkie słowa

Boję się, by nie była znowu jaka zmowa.

Jako chcesz; aleć tego pełne będą karty,

Chociać mój płacz u ciebie śmiech tylko a żarty.

Do Wędy

Miło patrząc na łąki, kiedy się odzieją,

Miło patrząc na zdroje, kiedy wodę leją;

Dobra lecie śmiotana, dobra szołdra zimie,

Kiedy uschnie na wietrze albo w gęstym dymie;

Dobry wieniec bluszczowy — nad wszytko multanki,

Kiedy grasz, Węda, w lesie, zabywając Hanki.

Do wojewody

Nie są, wojewodo zacny, czasy po temu,

Abych, czyniąc zwyczajowi dosyć dawnemu,

Uszy twoje lutnią bawił albo pieśniami:

Coś inszego człowiek musi mieć przed rękami,

Widząc okiem, co się dzieje. Zewsząd powstają

Srogie wiatry; zewsząd strachu ludziom dodają

Chmury czarne, gradu pełne i trzaskawice;

Oracz pola Bogu zleca i swe winnice,

A pasterz, multanki pod płaszcz kryjąc za czasu,

Wraca bydło ku domowi z pustego lasu;

We wsiach zielem kurzą; każdy o sobie czuje.

I mnie taż bojaźń, co insze, i strach zdejmuje.

Przeto nie dziw, że umilkły me głośne strony

Widząc niebo rozgniewane i wiek strwożony.

Jednak szkoda puścić się tak zgoła nadzieje,

Bo to wszytko przyrodzonym biegiem się dzieje.

Raz chmury panują i grom srogi, a potym

Bóg obdarza świat pogodą i słońcem złotym.

Owa jeszcze dobrze będzie; a co drugiego

Padnie li źle, więc rozumem podeprzeć tego.

Do Wojtka

I owszem, miły Wojtku, zjednaj się z tą panią,

Niech nie woła za tobą ani też ty za nią!

Chwalę cię, że tam w sercu nie chcesz nic zostawić,

Ale zaraz przyjaźni skutkiem chcesz poprawić.

Idź co rychlej, boć wieczór; a tego jednania,

Ile po rzeczy baczę, będzie do świtania.

Do Wojtka

Pytasz, nie teszno li mię tak samego siedzieć?

Teszniej mię, Wojtku, z tobą, kiedyś to chciał wiedzieć.

Epitafium Andrzejowi Bzickiemu, kasztelanowi chełmskiemu50

Możem się nie owszejki skarżyć na te lata;

Jakokolwiek, jest przedsię godności zapłata.

Jędrzej Bzicki w tym grobie leży położony,

Który acz nie w majętnym domu urodzony,

Jednak za dowcipem swym, którym go był hojnie

Bóg obdarzył, a on im szafował przystojnie,

Był wziętym u wszech ludzi, siedział w pańskiej radzie51

Co mu więtszą cześć niosło niż złoto w pokładzie.

Do Turek posłem chodził, labirynty prawne,

Jeśli jednemu w Polszcze, jemu były jawne.

Umarł prawie na ręku u życzliwej żony52

I leży pod tym zimnym marmorem zamkniony.

Tegoż małżonce5354

Anna z Piłce, dwu mężu zacnych pochowawszy

I dwu synu55 jako dwu źrzenic opłakawszy,

I z mężów kasztelanka, i z rodu, w tym grobie

Leży, który za zdrowia gotowała sobie;

Białagłowa uczciwa i serca wielkiego —

By u śmierci okrutnej było co ważnego!

Epitafium Sobiechowi56

Wszyscy ludzie, którzy cię za żywota znali,

Siła o twych pieniądzach, Sobiechu, trzymali;

Alem ja tego doznał w twej własnej potrzebie,

Że nie tyś miał pieniądze — ony miały ciebie.

Ku Muzom

Panny, które na wielkim Parnasie57 mieszkacie,

A ippokreńską rosą58 włosy swe maczacie,

Jeślim się wam zachował jako żyw statecznie,

Ani mam wolej z wami rozłączyć się wiecznie;

Jeśli królom nie zajźrzę pereł ani złota,

A milsza mi daleko niż pieniądze cnota;

Jeśli nie chcę, żebyście komu pochlebiały

Albo na mię u ludzi niewdzięcznych żebrały:

Proszę, niech ze mną za raz me rymy nie giną,

Ale kiedy ja umrę, ony niechaj słyną!

Na Chmurę

Próżno Chmurę szczujecie mymi wirszykami,

O tym właśnie rzeczono: karmion ten wronami59.

Na fraszki

A cóż czynić? Pijaństwo zbytnie zdrowiu szkodzi;

Gra też częściej z utratą niż z zyskiem przychodzi;

A nadzieje zaś nie masz wzajemnej miłości,

A owa na swą szkodę suszy barzo kości.

Wy tedy, co kto lubi, moi towarzysze,

Pijcie, grajcie, miłujcie — Jan fraszki niech pisze!

Nagrobek Adrianowi doktorowi

Śmierci, to nie śmiech! Już nam bierzesz i doktory;

A jakoż tu może być dobrej myśli chory?

Bóg żegnaj, Adryjanie! Nie pomogą zioła,

Komu się na śmierć bierze, musi wsiadać zgoła.

Nagrobek Annie

Za twoje dobrą wolą, którąś w domu swoim

Zawżdy okazowała, Anno, gościom twoim,

Za dobrą myśl i one ućciwe biesiady

Godna byś przetrwać była trzystoletne dziady.

Ale nam tych rozkoszy sroga śmierć zaźrzała,

A ciebie prawie z naszych rąk nagle porwała.

I chodzisz teraz brzegiem niepamiętnej wody60,

A my nieszczęścia płaczem i swej znacznej szkody.

Miećcie kwiatki na ten grób, panny i młodzieńcy,

A jej szlachetne kości przyodziejcie wieńcy!

Nagrobek mężowi od żony

Mężu mój miły, ty już leżysz w grobie,

A ja trwam jeszcze na świecie po tobie.

Ale co żywe, umrzeć bym wolała,

Bom tylko na płacz wieczny tu została.

Nagrobek Mikołajowi Trzebuchowskiemu

Kości twe, Trzebuehowski, zamknęła w tym grobie

Żona, którąś zostawił w żałości po sobie;

Pamięć twoja w jej sercu zawżdy będzie trwała,

Póki teskliwa dusza nie odbieży ciała.

Temuż61

By Bóg duszę za duszę chciał od nas przyjmować,

A mógł człowiek swym zdrowiem cudze odkupować.

Ile mi kolwiek wieku naznaczono w niebie,

Dałabych była wszytko, mężu mój, dla ciebie.

Lecz iż na taki frymark śmierć nierada zwoli62,

A zachować swą srogość jednostajnie woli,

Muszę trwać w ciężkim żalu i trosce po tobie,

A moja wszytka radość legła z tobą w grobie.

Nagrobek opiłej babie

„Czyj to grób?” — „Bodaj zdrów pił.” — „Czyja to mogiła?”

„Jeno rychło, już bych dwie tymczasem wypiła.”

„Nie chcewa się rozumieć.” — „Nalejże mnie sporzej!”

„Wściekła babo, nie pijęć do ciebie.” — „Tym gorzej.”

„Imię twoje chcę słyszeć.” — „A szatan ci po tym:

Wiedzieć, kto w tamtym grobie albo kto w owo tym?”

„Miejże się tedy dobrze!” — „A jako bez piwa?”

„Przyuczaj się!” — „Nie byłam trzeźwią jako żywa!”

Nagrobek Pawłowi Chmielowskiemu63

„Wiatry z północnym morzem na mię się zmówiły,

Aby mię, niewinnego, gardła pozbawiły,

I na koniec dowiodły swego, bo, stargawszy

Białe żagle i okręt w kęsy zdruzgotawszy,

Przybiły mię do brzegu pustego na desce;

Tamżem został, bo wyszcia nie dawało miesce.

A ty, co tędy płyniesz po głębokiej wodzie,

Umiej o Chmielowskiego powiedzieć przygodzie!

Nagrobek Stanisławowi Zaklice z Czyżowa64

Tu Stanisław Zaklika położył swe kości,

Nie tylko z przodków swoich, lecz i z swej dzielności

Dobrze znaczny, bo w krajach postronnych strawiwszy

Młodość swoje i królom, panom swym, służywszy,

Ostatek wieku swego Pospolitej Rzeczy

Oddał; której, swych utrat nie mając na pieczy,

Darmo zawżdy rad służył; bo jako nagrody

Od tej, od której wszytko, chcieć za swoje szkody?

Cnota na ćci ma dosyć; tą Zaklika słynie,

Wszytko insze jako dym albo mgła przeminie.

Dorocie z Michowa, żenie jego65

Nie chciałam cię, mężu mój, zostać, twoja żona,

Ale i w ziemi leżę z tobą pogrzebiona.

Nigdy, nigdy prawdziwa miłość nie umiera,

Lecz i w ogień włożona, do kości przywiera.

Dziatki, miejcie się dobrze, mnie z mym miłym wszędy

Mężem dobrze być musi, bez niego nikędy.

Na historyją trojańską66

Nie dopiero to wiedzą, że dobrze miłować.

Ważył się przedtym Parys przez morze żeglować

Dla nadobnej Heleny, którą jemu była

Za złote jabłko piękna Wenus namieniła.

Nie dbał, chocia pogonią miała być za nimi,

Choć miał tego przypłacić braty rodzonymi,

Na koniec swym upadem i wszytkiego domu.

Smakowała mu miłość, nie wiem, jako komu.

Na lipę

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!

Nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,

Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie

Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.

Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,

Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.

Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły

Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.

A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,

Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.

Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie

Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie67.

Na łakomego

Nie nagorzej tego Bóg oddzielił, któremu

Nie dawszy państwa, nie dał, by zajźrzał drugiemu,

Ale dał taki umysł, że na swym przestawa,

A dla lepszego mienia w trudność się nie wdawa.

Ów się w dziale, mym zdaniem, dał oszukać marnie,

Co nigdy syt nie będzie, chocia zewsząd garnie.

Na most warszewski

Nieubłagana Wisło, próżno wstrząsasz rogi68,

Próżno brzegom gwałt czynisz i hamujesz drogi;

Nalazł fortel król August69, jako cię miał pożyć,

A ty musisz tę swoje dobrą mayśl położyć70,

Bo krom wioseł, krom prumów już dziś suchą nogą

Twój grzbiet nieujeżdżony wszyscy deptać mogą.

Na tenże71

Nie woła dziś przewoźnik: „Wsiadaj, kto ma wsiadać!

Niebezpieczno się wozić, gdy mrok pocznie padać.”

Słysz, mam ja zegar w mieszku, który póki bije72,

Póty też i gospodarz, co go nosi, pije.

A ty spi, przewoźniku, nie dbając na goście;

Byś i darmo chciał przewieźć, ja wolę po moście.

Na tenże73

To jest on brzeg szczęśliwy, gdzie na czasy wieczne

Litwa i Polska mają sejmy mieć społeczne74.

A ten, który to wielkim swym staraniem sprawił,

Aby już więc żadnego wstrętu nie zostawił,

Wisłę, która nie zawżdy przewoźnika słucha,

Mostem spętał; bród wielki, ale droga sucha.

Na obraz Andrzeja Patrycego

Na wszytkim Patrycemu ten obraz jest równy,

Chyba to, że ten milczy, a owo wymowny.

Na Piotra

Nie przeto pytam, Pietrze, gdzie się chcesz przechodzić,

Abych się miał na jednę drogę z tobą zgodzić.

Ale gdziekolwiek ty chcesz, to mnie tam nie w drogę,

Bo twego kiepstwa słuchać już dalej nie mogę.

Na pszczoły budziwiskie75

Do Jego Mił. P. Wojewody Wileńskiego

Patrzaj, jako płodnych pszczół niesłychane roje

Okładły, zacny panie, miodem ściany twoje.

Dobry to znak, jeśli Bóg dał wieszczą myśl komu,

Że dostatek i wieczne potomstwo w twym domu.

Na różą

Nadobny sobie kwiat Wenus obrała,

Kiedy by jego krasa dłużej trwała;

Lecz co zakwitnie, jako słońce wznidzie,

To zasię spadnie, ledwie wieczór przydzie.

Rwi, panno, różą za nowego kwiata,

A pomni, że tak bieżą twoje lata!

Na rym nierozmyślny

Kto mi każe rym pisać nierozmyślnie, taki

Ma wolą przyjąć, chocia będzie leda jaki.

Na wieniec

Ten wianeczek ruciany piękna Greta wiła,

Aby weń nadobnego Klimka przystroiła.

A jako wieniec tak się miłość jej zieleni,

A chocia wieniec zwiędnie, miłość się nie zmieni.

Na zachowanie

Co bez przyjaciół za żywot? Więzienie,

W którym niesmaczne żadne dobre mienie.

Bo jeslić się co przeciw myśli stanie,

Już jako możesz, sam przechowaj, panie!

Nikt nie poradzi, nikt nie pożałuje;

Takżeć, jeslić się dobrze poszańcuje,

Żaden się z tobą nie będzie radował,

Sam sobie będziesz w komorze smakował.

Co ludzi widzisz, wszytko podęjźrzani,

W oczy cię chwali, a na stronie gani.

Nie słyszysz prawdy, nie słyszysz przestrogi,

Być wierę miały uróść na łbie rogi.

Uchowaj Boże takiego żywota,

Daj raczej miłość, a chocia mniej złota!

O Aleksandrzech

Aleksander sławną Troję skaził76,

Aleksander Persy z państwa zraził77,

Aleksander ufrasował żaki78,

Aleksander powadził Polaki79.

O Bekwarku

By lutnia mówić umiała,

Tak by nam w głos powiedziała:

„Wszyscy inszy w dudy grajcie,

Mnie Bekwarkowi niechajcie!”

Odpowiedź

Dla pijanic źle się z tym odkryć leda komu,

Tobie w ucho powiemy: „Czujem tu miód w domu.”

Ofiara

Pafijej80 swe zwierciadło Lais poświęciła.

Nie chce się widzieć, czym jest; nie może, czym była.

Na toż81

Gładkość od ciebie, Wenus, ale nie trwa w mierze,

Bo co ty dasz, to zasię z nienagła czas bierze.

Ponieważ tedy widzę, że mię twój dar mija,

Weźmiż i świadka daru swego, o Pafija!

Ofiara

Ten pas Greta, podstarzawszy sobie,

Poświęciła, można Wenus, tobie.

Tomku złoty, twoja wie kaleta,

Skąd dostała tego pasa Greta!

Ofiara

Tę sieć Mikołaj świętym ofiaruje,

Bo mniej w starości co dzień mocy czuje.

Teraz pod wodą grajcie, ryby, śmiele,

Mikołaj zdycha, sieć wisi w kościele!

O fraszkach

Próżno mnie do dziewiąci lat swe fraszki chować82,

Jako ksiąg mądrzy ludzi zwykli poprawować,

Bo tu moją pilnością już nic nie przybędzie:

Bych kreślił i nadkreślił, fraszka fraszką będzie.

O Gąsce83

Albo Staś, albo Gąska84, przedsię ktoś niemądry,

Częstował panią (nie wiem, jako to rzec) jądry.

Trafił się tam do tego, co jej też rad służył,

Ale jeszcze był tego bytu z nią nie użył.

Ujźrzawszy poszedł nazad. Błazen za nim z lochu:

„Nie gniewajcie się, będzieć i wam, panie Włochu.”

O gościu

Gość napisał na murze, że coś paniej czynił;

Drugi, źle wyczytawszy, jako złego winił:

„Otóż widzisz — powiada — czyńże dobrze komu,

A to tu drugi snąć bił gospodynią w domu.”

A sługa stojąc za nim: „Przypatrzcie się, panie!

Widzi mi się, że swad zbił stoi tam na ścianie.”

O kapelanie

Królowa do mszej chciała, ale kapelana

Dorna nie naleziono, bo pilnował dzbana.

Przyjdzie potym nierychło w czerwonym ornacie.

A królowa: „Ksze miły, długo to sypiacie!”

A mój dobry kapelan na ono łajanie:

„Jeszczem ci się dziś nie kładł, co za długie spanie?”

O drugim85

Co się wam widzi ten drugi?

„Księże, nie bądź ze mszą długi!”

„Ba, to łacno odniesiecie,

Nie będzie jej, jeśli chcecie.”

O kaznodziei

Pytano kaznodzieje: „Czemu to, prałacie,

Nie tak sami żywiecie, jako nauczacie?”

(A miał doma kucharkę.) I rzecze: „Mój panie,

Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset na nie;

A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele,

Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele.”

O Koźle86

Kozieł, kto go zna, piwszy do północy,

Nie mógł do domu trafić o swej mocy;

Ujźrzawszy kogoś: „Słuchaj, panie młody,

Proszę cię, nie wiesz ty mojej gospody?”

A ten: „Niech cię znam, tedy się dowiewa87.”

„Jam — pry — jest Kozieł.” „Idźże spać do chlewa!”

O łazarzowych księgach88

Coć wymyślili ci heretykowie?

(Bo tak filozof luterana zowie.)

Łazarz on święty, kiedy znowu ożył,

Napisał księgi, w które wszytko włożył,

Cokolwiek widział albo co i słyszał

Na onym świecie, gdy pod ziemią dyszał.

Ale ich nie chciał pokazać nikomu,

Ani obcemu, ani swoim w domu.

Aż gdy miał umrzeć, natenczas tam wskazał

Po filozofa89 i temuż ukazał

One swe księgi, ale zawiązane90

I nadto jeszcze zapieczętowane.

I rzecze k’niemu: „Ja śmierć bliską czuję,

A tak cię tymi księgami daruję91,

Gdziem wszytko włożył, com widział i słyszał

Na onym świecie, gdym pod ziemią dyszał.

Ale cię proszę, byś ich nie otwierał,

Aż kiedy także sam będziesz umierał.

Bo tam nic nie masz, czego żywym trzeba:

Wszytko się plecie coś około nieba.

Przeto tymczasem inszych rzeczy pytaj,

A moje księgi przy skonaniu czytaj!

A przeczytawszy oddasz je drugiemu

Filozofowi także uczonemuTen pas Greta, podstarzawszy sobie,

Poświęciła, można Wenus, tobie.

Tomku złoty, twoja wie kaleta,

Skąd dostała tego pasa Greta!,

I tak do końca niech się podarzają92,

A przed skonaniem tylko je czytają!”

Tamże przywiedzion mój filozof k’temu.

Że przysiągł dosyć uczynić wszytkiemu.

Łazarz w tym skonał; wziął filozof księgi,

Dawno by w nich był, by nie dla przysięgi93;

Owa tak długo leżał w tym rosole94,

Że one księgi rozłożył po stole,

Pocznie wartować, ali papier goły:

„Ba to — pry — pismo nie z głębokiej szkoły.”

Więc, jako czytał, tak też trzymał o tym

I podał drugim filozofom potym.

O miłości

Kto naprzód począł Miłość dziecięciem malować,

Może mu się zaprawdę każdy podziwować;

Ten widział, że to ludzie bez rozumu prawie,

A wielkie dobra tracą przy tej głupiej sprawie.

Tenże nie darmo przydał do ramienia pierze,

Bo tam częsta odmiana; to gniew, to przymierze.

Strzały znaczą, że nagle człowieka ugodzi,

A z onej rany żaden zdrowo nie odchodzi.

We mnie strzały mieszkają i ten bożek mały,

Ale mu pewnie wszytki pióra wypadały,

Bo się nie da wypłoszyć nigdziej z serca mego

Ani mi odpoczynku pozwoli żadnego.

Co za rozkosz masz mieszkać w suchych kościach moich?

Żaby już nie czas przenieść gdzie indziej strzał swoich?

Lepiej swej mocy na tych nieukach skosztujesz,

Bo już nie mnie, ale mój tylko cień frasujesz,

Który jeśli zatracisz, kto tak śpiewać będzie?

Z moich tych prostych rymów jesteś sławnym wszędzie,

Które rumianej twarzy i oka czarnego

Nie zamilczą u paniej, i chodu snadnego95.

O nowych fraszkach

Nic teraz po mych fraszkach, bo insze nastały96,

Których poczet na każdy dzień widzę niemały.

Więc je na pargaminie nadobnie pisano,

A niektóre i złotym prochem posypano97.

U każdej orzeł i pstra czysta sznura długa.

Spytajże Arystarcha98: fraszka jako druga.

O Pelopie99

O Pelopie ten głos był, że go ociec srogi

Uwarzył i dał na stół, gdy częstował bogi.

I zjedli mu tam byli miedzy sobą ramię,

Czego, kiedy zaś ożył, miał widome znamię.

Ale Pindarus100 nie chce zwać obżercą boga,

Bo sprośna mowa pewna do upadu droga,

I powiada: „Gdy bogi Tantalus częstował,

Wtenczas mu się Neptunus syna rozmiłował

I uniósł go do nieba, gdzie potym i drugi

Był przyniesion Trojańczyk101 dla tejże posługi.”

Wiem, co posługą zowiesz: zły mu był warzony,

Tak że chciał spatrzyć, jako smakuje pieczony.

O proporcyjej

Atoli patrząc na swe jajca silne,

Myśliłem rzeczy moim zdaniem pilne:

Jeśli mię chce mieć szczęście w tym nierządzie,

Niech mi da wedle proporcyjej mądzie.

O rozkoszy

Rozkoszy na świat szczerej nie podano,

Ale do każdej żółci przymieszano.

Skąd cię potyka, co twej duszy miło,

Masz przyjąć i to, co nie g’myśli było.

O rozwodzie102

Przyszedł chłop do biskupa chcąc się rozwieść z żoną.

Pytają go: „Czemuż tak w oczu twych mierzioną?”

„Atolim jej nie zastał dziewicą, ksze miły!”

A biskup mu zaś powie: „O błaźnie opiły,

Przychodzi to na króle i wysokie stany103,

A nie przynoszą takich plotek przed kapłany.

I ty, chłopie, jeslić się tak dziewice chciało,

Mogłeś do Kolna104 jechać: tam ich jest niemało.”

O Rzymie

Jako wszytki narody Rzymowi służyły,

Póki mu dostawało i szczęścia, i siły,

Także też, skoro mu się powinęła noga,

Ze wszytkiego nań świata uderzyła trwoga.

Fortunniejszy był język, bo ten i dziś miły:

Tak zawżdy trwalszy owoc dowcipu105 niż siły.

O starym

Stary miał priapismum106, nieukładną mękę.

Lecz była młodej żenie ta niemoc na rękę,

Bo się pan często parzył w przyrodzonej wannie,

Co więcej niżli jemu pomagało Hannie.

Potym go uleczyli mądrzy doktorowie,

A pani w płacz nieboga: „Biadaż mojej głowie!

Kiedyś ty, mężu, stękał, jam się dobrze miała,

A kiedyś ty zasię zdrów, ja będę chorzała.”

Z Anakreonta

Podgórski źrzóbku, czemu, patrząc krzywo

Oczyma na mię, uciekasz pierzchliwo?

Mnimasz, żem prostak? Ja na cię osobny

Rząd myślę włożyć i muńsztuk ozdobny,

A potym wsiadwszy zatoczyć na dworze.

Ty się tam pasiesz, nie wiem gdzie, po borze,

Skacząc samopas od mieśca do mieśca,

Bo jeszcze nie masz po swym piecu jeśca107.

Z greckiego

Alkon108 patrząc na syna, kiedy go smok srogi

W poły trzymał, wyciągnął, acz z bojaźnią, rogi109

I nie uchybił celu; bo strzała zwierzęciu

Prawie w gardle utknęła przy samym dziecięciu;

A sprawiwszy, co myślił, wedle dębu tego

Łuk zawiesił, znak szczęścia i oka miernego.

Z greckiego

Ani w młodej rozkoszy, ani w starej widzę;

Owej prosto żałuję, a tej się zaś wstydzę.

Złe niedoszłe, ale też złe przestałe grona,

Nalepsze, gdy doźrzeją; także też i żona.

Z greckiego

By się wszytka nawalność morska poruszyła,

By wszytek Ren zebrana moc niemiecka piła,

Nigdy nie będą mogli rzymskiej sile szkodzić,

Dokąd cesarz przeważny wojsko będzie wodzić.

Tak i dęby korzenia swego się trzymają,

A suchy, nikczemny list wiatry obijają.

Z greckiego

Nie sądź mię za umarłą, gościu mój miły,

Śpiewaczki mityleńskiej z tej to mogiły110.

Człowieczych to rąk sprawa, a taka praca

Rada się w krótkim czasie wniwecz obraca.

Lecz jeśli mię chcesz pytać o rymy moje111,

Którym boginie dary przydały swoje,

Wiedz, iżem śmierci znikła, a póki słynie

Lutnia i mowne gęśli, Safo nie zginie.

Z greckiego

Nie z Messany, nie z Argu112 tu, zapaśnik, stoję,

Spartę sławną ja mienię za ojczyznę swoję.

To fortelni; ja, jako słusze na krew miłą

Lacedemońskich synów, mam zwycięstwo siłą.

Z greckiego

Nie znam się ku tym113 łupom: kto li to, szalony,

W Marsowym domu114 przybił ten dar niezdarzony?

Widzę całe szyszaki, tarcze nie skrwawione,

Widzę drzewa i groty nic nie naruszone.

Gore mi twarz przed wstydem, a pot przez mię bije.

Raczej gmach i łożnicę tym niechaj obije,

A mój kościół przyszlachci łupy skrwawionymi;

Srogi Mars rychlej się da ubłagać takimi.

Z greckiego

W tym grobie piękna Timas leży pogrzebiona,

Którą przed ślubem wzięła czarna Persefona.

Na jej mogile wszytki rowiennice razem

Swe lube włosy ostrym ustrzygły żelazem115.

Przypisy:

1. Andrzej Trzecieski (zm. 1583) — poeta polsko-łaciński, tłumaczpsalmów, działacz reformacyjny. Był on autorem biografii Reja i wierszy na śmierć Kochanowskiego. Pozostawił po sobie bogatą bibliotekę. [przypis redakcyjny]

2. należało — leżało, kryło się. [przypis redakcyjny]

3. mieszkania przyczyny — przyczyny spóźnienia się. [przypis redakcyjny]

4. Musiałem się, jako bóbr, jajcy odkupować — zwrot przysłowiowy, związany z anegdotą myśliwską: ścigany przez myśliwca bóbr odgryza sobie jądra, z których sporządzano cenne lekarstwa. Poeta okupił się zapewne nieprzyzwoitymi fraszkami. [przypis redakcyjny]

5. Do Jakuba Montana (zm. 1580). Włoch, doktor medycyny i filozofii, kanonik krakowski, lekarz biskupa Padniewskiego, później archidiakon lubelski. W kapitule krakowskiej sprawował urząd prokuratora. [przypis redakcyjny]

6. piżmem — lekarz sam przyrządzał lekarstwa, do których używano również pachnącego piżma. [przypis redakcyjny]

7. Dziesiątej — niegdyś wieś, dzisiaj przedmieście Lublina. Montanus dostał ją jako kanonik lubelski po śmierci Chmielowskiego w grudniu 1562 (por. Nagrobek Pawłowi Chmielowskiemu, II 58). [przypis redakcyjny]

8. Historię miłości Zariadresa i Odaty podaje pisarz hellenistyczny, Ateneus, w XIII księdze encyklopedycznego dzieła Uczta mędrców (po r. 192 p.n.e.), stanowiącego kopalnię cytat, anegdot i szczegółów obyczajowych. [przypis redakcyjny]

9. drużba mój cnotliwy — być może fraszka zwraca się do Jana Januszowskiego, drukarza-humanisty, wyraz drużba bowiem oznaczał imiennika. [przypis redakcyjny]

10. W roty sen rogowymi — starożytni Grecy, opierając się na podobieństwie dźwiękowym w języku greckim wyrazów: róg i spełniać oraz kość słoniowa i łudzić, wierzyli, że sny spełniające się wychodzą z krainy snów bramą rogową, a złudne bramą z kości słoniowej. [przypis redakcyjny]

11. Tytan — Helios, bóg słońca i światła dziennego, przemierzający sklepienie niebieskie na rydwanie zaprzężonym w ogniste rumaki. [przypis redakcyjny]

12. pięknej Pamięci córki — Muzy. [przypis redakcyjny]

13. Do Franciszka Masłowskiego — pisarza ziemskiego, uczonego, tłumacza Demetriusza z Faleronu, przyjaciela Kochanowskiego z Padwy. Masłowski wiele podróżował, umarł w Padwie. [przypis redakcyjny]

14. Jazon — bohater tzw. „wyprawy argonautów” po złote runo do Kolchis (płd.–wsch. wybrzeże Morza Czarnego). [przypis redakcyjny]

15. od Tybrowej wody — z Włoch; podróżował zapewne jako dyplomata. [przypis redakcyjny]

16. Medea jaka i Circe — tu: zbrodnicze czarodziejki. Medea, córka króla Kolchidy, pomogła Jazonowi w zdobyciu złotego runa. Uciekła z Grekami porywając brata swego Absyrta, którego następnie zamordowała i — aby zatrzymać pogoń ojca — wrzucała poćwiartowane zwłoki w morze. Circe, córka Heliosa, znająca na równi z Medeą wszelkie trucizny. Gdy Ulisses przybił (w czasie swej tułaczki po morzach) do jej wyspy, zamieniła towarzyszy jego w wieprze dając im w potrawach odurzające zioła. [przypis redakcyjny]

17. coście mi dotąd zachowały — czegoście dotąd przestrzegały. [przypis redakcyjny]

18. Gospodze — pani (wołacz); z odpuszczeniem — za przeproszeniem. [przypis redakcyjny]

19. sowito — sowicie, hojnie. [przypis edytorski]

20. rowien — równy, niezmienny. [przypis edytorski]

21. wały — fale. [przypis edytorski]

22. komu podruży — z kim się zaprzyjaźni. [przypis edytorski]

23. Fraszka zwraca się albo do Nideckiego (por. przyp. do fr. II 34), albo do Andrzeja Trzecieskiego (por. przyp. do fr. II 80), z którym Kochanowski również bardzo się przyjaźnił. [przypis redakcyjny]

24. Jakiem rymy składał — chodzi o wiersze miłosne. [przypis redakcyjny]

25. kramną barwę — róż nabyty w kramie, barwiczkę. [przypis redakcyjny]

26. Fraszka zwrócona do Andrzeja Trzecieskiego (por. przyp. do fr. II 80) albo Nideckiego (fr. II 34). [przypis redakcyjny]

27. Adresatem fraszki jest zapewne Jost Ludwik Decjusz (por. przyp. do fr. I 29). [przypis redakcyjny]

28. do ciebie krótkie rymyFraszki były bardzo poczytne wśród dworzan. Kochanowski sam je partiami rozsyłał w podarunku znajomym i przyjaciołom. [przypis redakcyjny]

29. O... głosiech w niebie — o harmonii sfer (por. przyp. do fr. II 37). [przypis redakcyjny]

30. Marcin — był to może nadworny muzyk królewski w latach 1555–1571, Marcin z Jędrzejowa. [przypis redakcyjny]

31. Mikołaj Mielecki (zm. 1585) — starosta chmielnicki (1557), później wojewoda podolski i hetman, przyjaciel Kochanowskiego. [przypis redakcyjny]

32. przedsięć (starop.) — przecież ci. [przypis edytorski]

33. Dla tej ociętnej i niestałej deki (starop.) — dla tego opornego i chwiejnego, wątłego sztyletu. [przypis edytorski]

34. Że co nie stojąc — przedsię stoi siła — tu podwójna gra słowa „stać” — utrzymywać się w pionie i kosztować. [przypis edytorski]

35. stoi siła — kosztuje dużo. [przypis redakcyjny]

36. Piotr Kłoczowski (zm. 1580) — towarzysz Kochanowskiego w podróży do Włoch w r. 1556, później kasztelan zawichojski. [przypis redakcyjny]

37. wpośrzód morza sławne miasto — Wenecja. [przypis redakcyjny]

38. gdzie pod dawny mur bystry Tyber bieży — w Rzymie. [przypis redakcyjny]

39. u Partenopy — w Neapolu. [przypis redakcyjny]

40. Aluzja do początku VI księgi Eneidy: Eneasz udaje się za wskazówką wieszczki Sybilli, uzbrojony w złotą różdżkę, do Hadesu — „piekła”. [przypis redakcyjny]

41. mojemu Jędrzejowi — Andrzejowi Nideckiemu (por. przyp. do fr. II 34). Ponieważ Nidecki bawił we Włoszech w r. 1559, wówczas zapewne powstała fraszka Do Kłoczowskiego, a więc bezpośrednio po powrocie poety do kraju. [przypis redakcyjny]

42. Plutos — bóg pieniędzy i bogactwa. [przypis redakcyjny]

43. Utwór odnosi się do fraszki z Ksiąg wtórych pt. Do przyjaciela (Nie frasuj sobie, przyjacielu, głowy...). [przypis edytorski]

44. spornym biegom — różnorodnym ruchom ciał niebieskich. [przypis redakcyjny]

45. koła... czynią dźwięk — według wyobrażeń filozofa greckiego Pitagorasa, uznawanych aż do przyjęcia nauki Kopernika, wszechświat był zbudowany z dziewięciu kręgów, „kół”, a raczej półkul (sfer), umieszczonych jedna nad drugą; półkule te obracały się wydając dźwięczne głosy, tzw. harmonię sfer. [przypis redakcyjny]

46. bracie Stanisławie — chodzi o któregoś z bliskich przyjaciół, może Stanisława Fogelwedera (por. przyp. do Listu do Stanisława Fogelwedera, t. II, s. 288. [przypis redakcyjny]

47. Stanisław Meglewski — dworzanin Firlejów, u których zetknął się z Janem Kochanowskim. [przypis redakcyjny]

48. Stanisław Porębski, przyjaciel Kochanowskiego, studiował prawo w Padwie, prawdopodobnie był także dworzaninem Zygmunta Augusta. [przypis redakcyjny]

49. Skotopaski (od: skot — bydło) — pieśni pasterskie, sielanki, których mistrzem był poeta grecki Teokryt (III w. p.n.e.). Utworów Porębskiego, niestety, nie znamy. [przypis redakcyjny]

50. Andrzej Bziki — kasztelan chełmski, posłował do Turcji w r. 1557, znawca prawa. [przypis redakcyjny]

51. w pańskiej radzie — w senacie, do którego należał, jako kasztelan. [przypis redakcyjny]

52. Bzicki nie żył już 23 czerwca 1567. [przypis redakcyjny]

53. Utwór odnosi się do fraszki z Ksiąg wtórych pt. Epitafium Andrzejowi Bzickiemu, kasztelanowi chełmskiemu. [przypis edytorski]

54. Annie z Pileckich, żonie Mikołaja Kobylińskiego, kasztelana rozpierskiego, a następnie Andrzeja Bzickiego (zmarła w 1576 r.). [przypis redakcyjny]

55. dwu synu — Krzysztof, podkomorzy wieluński, poeta łaciński (zm. 1565) i Jan (zm. 1568). [przypis redakcyjny]

56. Utwór odnosi się zapewne do Stanisława Sobka, podskarbiego koronnego i kasztelana sandomierskiego (zm. 1569), do którego w sprawach pieniężnych zwracał się m.in. Piotr Rojzjusz w swoich Carmina, II 69. [przypis redakcyjny]

57. na... Parnasie — Parnas poczytywano za siedzibę Muz. [przypis redakcyjny]

58. ippokreńską rosą — wodą ze źródła Hipokreny. [przypis redakcyjny]

59. karmion ten wronami — spryciarz. Zwrot przysłowiowy ma tutaj podkład anegdotyczny, jak świadczy epigram Rojzjusza (Carmina II 183) stwierdzający, że Chmura, oszukany przez kucharza, zjadł w pochmurny dzień wronę zamiast kapłona. [przypis redakcyjny]

60. niepamiętnej wody — Lety; woda te] rzeki miała tę własność, że cienie ludzkie, które ją piły wstępując do Hadesu, traciły pamięć o wszystkich rzeczach minionych. [przypis redakcyjny]

61. Utwór odnosi się do fraszki z Ksiąg wtórych pt. Nagrobek Mikołajowi Trzebuchowskiemu. [przypis edytorski]

62. na taki frymark śmierć nierada zwoli — na taką zamianę (handel) śmierć niechętnie pozwoli. [przypis redakcyjny]

63. Paweł Chmielowski, archidiakon lubelski, sekretarz Zygmunta Augusta, zginął w czasie podróży do Szwecji (1562). [przypis redakcyjny]

64. Stanisław Zaklika, kasztelan połaniecki, zmarł ok. 1564 r. [przypis redakcyjny]

65. Utwór odnosi się do fraszki z Ksiąg wtórych pt. Nagrobek Stanisławowi Zaklice z Czyżowa. [przypis edytorski]

66. Opowiadanie prozą Historyja trojańska, z którego Kochanowski zaczerpnął pewne szczegóły do Odprawy posłów greckich, pojawiło się w druku w r. 1563. [przypis redakcyjny]

67. w hesperyskim sadzie — w ogrodzie Hesperyd rosły, według podań greckich, drzewa o złotych owocach. [przypis redakcyjny]

68. rogi — rogami. [przypis redakcyjny]

69. Nalazł fortel król August — most rozpoczęto budować w r. 1568, ukończono po śmierci króla w r. 1573. Otwarcie mostu nastąpiło 5 kwietnia 1573. [przypis redakcyjny]

70. dobrą myśl położyć — wyrzec się swawoli. [przypis redakcyjny]

71. Utwór odnosi się do fraszki z Ksiąg wtórych pt. Na most warszewski. [przypis edytorski]

72. zegar w mieszku, który... bije — pieniądze zastępują zegar, pozwalają bowiem pić tak długo, póki ich starczy. [przypis redakcyjny]

73. Utwór odnosi się do fraszki z Ksiąg wtórych pt. Na most warszewski. [przypis edytorski]

74. gdzie... Litwa i Polska mają sejmy mieć społeczne — uchwałą sejmu lubelskiego z r. 1569 wyznaczono Warszawę na stałe miejsce zebrań sejmu „obojga narodów”, tzn. Polski i Litwy. [przypis redakcyjny]

75. Budziwiszki (właśc. Bujwidiszki, pod Wilnem) — należały do wojewody wileńskiego, Mikołaja Radziwiłła (zm. 1565). Dedykowany mu utwór powstać musiał przed tą datą. [przypis redakcyjny]

76. Aleksander — tu: Parys. [przypis redakcyjny]

77. Aleksander — tu: Aleksander Wielki (356–323 p.n.e.). [przypis redakcyjny]

78. Aleksander de Villa Dei (Villedieu) — w r. 1209 ułożył gramatykę łacińską dla uczniów, Doctrinale puerorum, która aż do r. 1514 uważana była za najważniejszy podręcznik. [przypis redakcyjny]

79. Aleksander — tu: Aleksander Jagiellończyk. Chodzi tu zapewne o sejm z r. 1505, na którym król w oparciu o szlachtę począł ograniczać władzę magnatów. [przypis redakcyjny]

80. Pafijej — Pafia, przydomek Wenus od miasta Pafos (jednego z głównych siedlisk jej kultu); Lais (IV w. p.n.e.) — słynna z piękności kurtyzana grecka. [przypis redakcyjny]

81. Utwór odnosi się do fraszki z Ksiąg wtórych pt. Ofiara (Pafijej swe zwierciadło Lais poświęciła...). [przypis edytorski]

82. do dziewiąci lat — Horacy, w Liście do Pizonów (tzw. Sztuka poetycka), w. 338 pisze: „...niech rękopis będzie schowany w głębi skrzyni i tam pilnowany do dziewiątego roku” (tł. T. Sinko). [przypis redakcyjny]

83. Gąska, bardziej znany jako Stańczyk, sławny błazen. [przypis redakcyjny]

84. Albo Staś, albo Gąska — czy go nazwiesz Stasiem, czy Gąską. [przypis redakcyjny]

85. Utwór odnosi się do fraszki z Ksiąg wtórych pt. O kapelanie. [przypis edytorski]

86. Fraszka, wspomniana przez Górnickiego w Dworzaninie polskim, powstać musiała przed r. 1565. [przypis redakcyjny]

87. tedy się dowiewa — wtedy się dowiecie [przypis edytorski]

88. Fraszka nawiązuje do średniowiecznej legendy, według której wskrzeszony przez Chrystusa Łazarz miał opisać swe pośmiertne wrażenia. [przypis redakcyjny]

89. wskazał po filozofa — wezwał filozofa. [przypis redakcyjny]

90. zawiązane — książki w XVI w. miały często okładki zaopatrzone w klamry lub rzemyki do zawiązywania. [przypis redakcyjny]

91. A tak cię tymi księgami daruję — słowa zacytowane przez Piotra Statoriusa-Stojeńskiego w gramatyce świadczą, że utwór powstał przed lipcem 1567. [przypis redakcyjny]

92. niech się podarzają — niech będą darowywanie. [przypis redakcyjny]

93. Dawno by w nich był, by nie dla przysięgi — dawno by je przeczytał, gdyby nie przysięga. [przypis redakcyjny]

94. w tym rosole — w kłopocie. [przypis redakcyjny]

95. chodu snadnego — kroków lekkich, elastycznych. [przypis redakcyjny]

96. insze nastały — przywileje wystawiane przez kancelarię królewską; zaopatrywano je w pieczęć z orłem, przywieszoną do pergaminu na jedwabnym sznurze. [przypis redakcyjny]

97. złotym prochem — nim zaczęto używać bibuły (w poł. w. XVII), pismo osuszano posypując je drobnym piaskiem. [przypis redakcyjny]

98. Arystarcha — surowego krytyka tekstów, jakim był ten filolog aleksandryjski z II w. p.n.e. Oczyścił on m.in. z błędów i naleciałości tekst Iliady i Odysei. [przypis redakcyjny]

99. Fraszka nawiązuje do mitu o Tantalu, który zaprosiwszy bogów na ucztę (chcąc wypróbować ich wszechwiedzę) podał im pieczeń z własnego syna. Tylko bogini Demeter (która utraciła dar jasnowidzenia) zjadła łopatkę. Bogowie odkryli podstęp. Jowisz wskrzesił chłopca i wstawiwszy mu łopatkę z kości słoniowej zabrał na Olimp, Tantala zaś strącił do Tartaru, gdzie dręczony był przez głód i pragnienie bez możliwości zaspokojenia ich. [przypis redakcyjny]

100. Pindarus — Pindar (520–442 w. p.n.e.), najwybitniejszy przedstawiciel greckiej liryki chóralnej. W pieśniach jego tradycyjne wątki mitologiczne ulegały niejednokrotnie przeróbce w duchu zachowawczej moralistyki. [przypis redakcyjny]

101. drugi... Trojańczyk — Ganimedes. Por. przyp. do Brody(Fragmenta [XXXII]), wers 41, t. II, s. 263. Fraszka podrwiwa sobie z uczonych objaśnień, którymi humaniści zaopatrywali dzieła pisarzy starożytnych. [przypis redakcyjny]

102. Utwór zacytowany przez Piotra Statoriusa–Stojeńskiego w jego gramatyce, powstać musiał przed lipcem 1567. [przypis redakcyjny]

103. Przychodzi to na króle — przydarza się to królom. [przypis redakcyjny]

104. do Kolna — do Kolonii: humanistyczna drwina z średniowiecznej wiary w relikwie: w Kolonii pokazywano kości jedenastu tysięcy dziewic, towarzyszek św. Urszuli, rzekomo wymordowanych przez Hunów. [przypis redakcyjny]

105. owoc dowcipu — zdolności umysłowych, talentu. Tą pochwałą trwałości języka łacińskiego wydrukował Kochanowski w słowniku łacińsko-polskim Mączyńskiego, wydanym w Królewcu w r. 1564. [przypis redakcyjny]

106. priapismum (łac.) — chorobliwy stan ciągłego podniecenia erotycznego u mężczyzny. [przypis redakcyjny]

107. po swym piecu jeśca (zwrot przysł.) — mieć coś po piecu, tj. mleć rzecz właściwą, dostosowaną do ramienia (barku); tu więc: odpowiedniego jeźdźca. [przypis redakcyjny]

108. A1kon — mityczny bohater grecki, znakomity łucznik, celnym strzałem zabił węża, który oplatał już jego syna, a strzała nawet nie drasnęła chłopca. [przypis redakcyjny]

109. wyciągnął... rogi — naciągnął łuk. [przypis redakcyjny]

110. śpiewaczki mityleńskiej — Safony, lirycznej poetki greckiej (ur. ok. 600 r. p.n.e.); z tej to mogiły — widocznie zapuszczonej czy zrujnowanej. [przypis redakcyjny]

111. rymy — wiersze. Safonie przypisywano wprowadzenie do poezji lirycznej zwrotek, z których jedna często pojawia się u Kochanowskiego. Nadto przełożył Kochanowski jeden z wierszy poetki greckiej. [przypis redakcyjny]

112. z Messany... z Argu — Messana, Argos — miasta w płd. Grecji. [przypis redakcyjny]

113. Nie znam się ku tym — nie przyznaję się do tych. [przypis redakcyjny]

114. W Marsowym domu — w świątyni Marsa. [przypis redakcyjny]

115. W starożytnej Grecji na znak żałoby obcinano włosy. [przypis redakcyjny]