Etiuda okolicznościowa na ścięcie księżyca

Leżałem na łóżku już spać

byłem świeżo po magicznym oku bo oczy rysowałem na trzech planach schematyczny skrót perspektywy światło gwiazd oczu oko

Prosta łącząca mnie z nimi

Na szybie odblask — nic nie wiem

o kilka metrów od okna wychylam się jak strzałka barometru jak barman wśród strzelców

Strzał Zimny pocisk Chronić źrenice

koc drży noc drgnieje

mój rechot przeciągnięty tak żarem chichrał troll

przetrawione trafienie w sam strach

Podpaskę zmienia kobieta!

Kobieta schyla się patrzy na krew wrzuca do kosza na śmieci

(A!)

Kołysze się klapka śmietnika

kołysze się

śpi

Kobieta na zawsze traci krew z oczu i świeci dwojgiem szklistych białek

zlewających się w jedno jak wódka z mlekiem