[Róże, które kochałem...]
Róże, które kochałem, z każdym dniem więdnieją1...
Nie wszelki czas jest nowym pąkowiom przychylny.
Zefir wiał już dość długo. Niech teraz koleją,
Mrożący w biegu rzeki, zadmie wicher silny.
Czemuż w tak głośne pienie uderzasz, rozkoszy?
Zaż2 nie wiesz, że szaleństwem jest, gdy wciąż do woli,
Bez powodu twe przyjście porusza i płoszy
Pod dłonią moją strunę winną Melancholii.
Przypisy:
1. więdnieją — dziś popr.: więdną. [przypis edytorski]
2. zaż (daw.) — czy, czyż. [przypis edytorski]