Ja, smutnej ziemi syn

Ja, smutnej ziemi syn, co taka piękna

przeszłością serca, a tak martwa dzisiaj,

w ciemnościach czuwam, kładąc niby piętna

swe skąpe słowa. Gwiazdą w norze lisiej

świecę i baczę, by mnie nikt nie dostrzegł

obojętnego dniom ich i rozpaczy.

Twój duch, ojczyzno, jeno1 cienie chłoszcze

i wśród kurhanów2 jeszcze się kołacze,

jak ja, samotny. Wiem, że poryw kłamie,

gdy pustka pod nim jak ptak barwny wzleci,

lecz martwy, w niebo wypchnięty rękami,

nim spadnie, szczątek żałosnej zamieci.

Zbyt wiele legend podeptano, aby

żywić się nimi. Tylko me milczenie

jest mierzwą3 nocy, której pobrzask krwawy —

czy pojmie kiedy któreś pokolenie?

Lecz teraz pomrok i żyjący cmentarz,

co próchnem karmi poranione ciało.

Czekali wieszcze, czy ich sen spamiętasz?

Pozostał pomnik. Słowo uleciało.

1943 r.

Przypisy:

1. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

2. kurhan — starożytna mogiła w kształcie kopca. [przypis edytorski]

3. mierzwa — zgnieciona słoma, stosowana jako ściółka dla bydła. [przypis edytorski]