Wiersze grudniowe

1

Znam was dobrze. Jesteście jak ślepe pociągi

nie wiedzące, gdzie się kończy tor;

własne życie mijacie jak skoszone łąki,

wokół których dymi czarny torf.

Nie dosięgnąć wam nocy. Przerośnie was nasyp

i pogrąży czarne struny szyn,

kiedy, krusząc milczenie, na zwęglone lasy

z nieba gwiezdny posypie się tynk.

Wasze oczy ślepnące są ciepłym popiołem,

wasze serca są utkane z mgły, nawet śmierć,

co was miażdży, zagłuszają koła

i myślicie, że to tylko sny.

Wasze słowa zbyt wzniosłe. Ach, to biedne ptaki?

Zginą, jeśli wyfruną wam z rąk.

Nieznający swej ziemi, nie ujrzycie Itaki1:

wasze morza nie są naszą krwią.

2

Ilem musiał przewędrować dni,

zanim troska się moja zalęgła!

Znam ja noce czerwieńsze od krwi.

Znam ja myśli czarniejsze od węgla.

Ile wiosen, jesieni i zim,

by w was, bracia, własne serce poznać!

Znam cierpienie gryzące jak dym.

Znam samotność wysoką jak sosna.

W tym jest człowiek, jest zachód i wschód,

kiedy słońce krwawą noc uśmierca,

w tym jest płomień fabryk, kopalń, hut,

co podpali przebudzone serca.

Spadnie chmura gradowa na skroń,

w sercu nowe zalęgną się słowa:

znam was, ręce, co kujecie broń,

byśmy mogli przyszły dzień szturmować!

3

Pomyślcie — giną bliscy i nie można im pomóc.

Słowa stali łaknące są jak skrzydła jaskółcze.

Drzewa zmrożone w czekaniu, więzienia domów,

w których me serce o chłodne ściany tłucze.

Jestem z wami! Wołanie wiatr zimowy mrozi,

wieje w puste ulice, świszcze w białe place.

Wśród nocy, szumiącej za oknem w bezgwiezdnej grozie,

pióro jak płomień samotny parzy boleśnie palce.

8 grudnia 1941

Przypisy:

1. Itaka — wysepka na Morzu Jońskim, obecnie nazywana Theaki; w Odysei Homera stanowiła dom Odyseusza, który wracał tam przez 10 lat. [przypis edytorski]