Do Franciszka Szemiotha

Nie zapominaj, że kiedyś ubogi

Twój przodek, włosy zarosły długiemi,

Miał swoję puszczę i miał swoje bogi

I swoich duchów opiekę na ziemi.

A kiedy mówił pacierz tajemniczy

I o potomstwo wielkie prosił ducha,

To krzyczał z piersi — tak jak morze krzyczy,

A Bóg go słuchał, tak jak morze słucha.

Dziś, z jego domu rozwalonej ściany

Na krąg kamieni gdyś trafił w młodości,

Ciekawy byłeś, lecz nie zapłakany;

Nie ducha jego ciekawy — lecz kości.

Dziś, gdy cię ręka prześladowcza losu

Nad morze wiedzie, a tajemnic uczy:

W żywiołach — przodków ty nie słyszysz głosu,

Nie po litewsku tobie bałwan huczy.

Duchy twe jednak wodzą cię na pasku

I niańczą — i dziś to sprawiły rano,

Żem kląkł przed tobą i pisał na piasku

Te rzeczy, które w puszczy już wiedziano.

Pamiętaj ten dzień, gdy cię duch gołębi

Ostrzegał, własnych zapomniawszy krzyży;

Bo wkrótce w piasku tym ja jeszcze głębiej

Będę — i u nóg ludzkich jeszcze niżej...

Ale ci wtenczas tęsknota nakaże

Po mego ducha iść w duchów krainę,

Aż — odświeconych myśli moich twarze

Ujrzysz i piasek ten, i tę godzinę.

Dieppe, w niedzielę I846, 23 sierpnia w dzień moich imienin.