Dropsette

Ze względu na deszcz i inne wydarzenia

natury religijnej, byłyśmy jedynymi

spacerowiczkami w parku, nie licząc policji,

w tym konnej, która stojąc nad stawem,

pokazywała sobie nawzajem i dwóm starszym rangą

funkcjonariuszom gładkie miejsce na tafli,

na które nie padało. O ile zrozumiałam,

z niego miała brać się względność prohibicji,

która akurat obowiązywała w mieście,

mógł być to też ośrodek podmieniania w łonie

lub centralny zegar czasu, w ogóle straszna sprawa.

Niepożądane gawrony, tak stali nad tym stawem.

Koń odgryzł główkę irysa i ciamknął: kobiety

gdy biegną do wody, wszystko może się zdarzyć.

Racja, powiedział policjant i spojrzał prosząco

na nasze niestety plecy, już wracające do domu