Marathon de Paris, 15 kwietnia 2007

P.

Maratończyku, który znasz wszystkie typy lotnisk

i wiesz, gdzie są na nich ukryte gniazdka, z których

można doładować komórkę, wygrałeś dziś mękę

różowych balonów.

Czas stoi przygotowany na wszystko.

My już nie, żadne tu schronienie, żaden list.

Tylko śmiertelna czułość. Tak to się przędzie,

gorzka dokumentacjo, słodka marcepanno.

Arcynędza: nagi ślimak wikła się na lodzie i po wierzchu.

Miękko wypełniam formularz, żadnych uchyleń.

Zdrowiej, uważaj na czułość. A jeśli zobaczysz dziś Kair

w egipskich ciemnościach, wypatrz dla mnie

na południowym niebie srebro gołębia i kruka.

I jeszcze kil, rylec i żagiel.