Obwieszczenie

Człowiek rozbija się o półki z girlandami, tonie w zaułkach po to, żeby w końcu

w uroczystej głuszy odnaleźć obwieszczenie, które być może wisiało w tym

miejscu od dawna, na tak zwanym widoku, a które w procederze wytrwałych

eliminacji i koncentracji na migotliwych obserwablach1, co mila potykając się na

drodze o kamienie węgielne, przeoczył chcący albo i nie, ze ślepą premedytacją

lub dlatego, że był gapą od urodzenia. Może nawet gdyby wyrżnął głową

w obwieszczenie, nie dostałby przedwczesnego oświecenia.

I teraz u kresu wykorzystanych możliwości stoi i czyta jak ktoś, kto zdawał

egzamin na studia dzienne. I okazuje się, że wszystko się zdawało i było na nic,

a w gruncie powszechnym rzeczy każdy czarny szlak albo choćby na niego pomysł

nie nazywał się inaczej niż bolesny powróz do nierozwiązania. Więc cóż mu

pozostaje w tej malkontentnej klaustrofobii, w tej nadętej sferze notorycznego

przesądzenia, w napuszonym inflacją2 kosmosie, który udawał tylko klasyczny

niedeterminizm i skomplikowanie. Jakaś kwiecista beletrystyka, bukiet poezji

kobiecej czy może rozpaczliwie zapoznawczy wieczorek?

Żaden projekt mu nie wystarczy, tylko czysta radość — różanopalcy3 uśmiech

niebios. Radość, która trwa i jest prawdziwym bohaterstwem, słodycz zaś i rozkosz

bezcennymi darami niezrozumienia. I tu lekceważymy wszystkich posępnych

belfrów chorych na rozmaite formy przymusu, racjonalizm i prężne nerwice.

Wszystkich za jednym hurtowym zamachem. Nie szkodzi, że byli naszymi

wychowawcami, że starali się nam wpoić prawidłowe zasady życia i współżycia

oraz pojęcia świata w zarysie i że dotąd należycie okazywaliśmy im na pozór

wielki szacunek. Ich nauki nadają się na podpałkę zdarzeń, a my nie jesteśmy

piromanami. To oni zresztą oduczyli nas zabaw z ogniem, dusząc w nas każdą iskrę

zainteresowania płomieniem, choć niektórzy z nas chcieli w przyszłości zostać

prawdziwymi strażakami.

Więc starliśmy się i staliśmy się jak dzieci od wielu pokoleń, ale zdecydowaliśmy

jak ludzie dorośli nazwać to miejsce od nowa niekońcem wbrew kwaśnym

sugestiom, że trzeba się ze sobą szczerze rozprawić i przyznać do globalnego

błędu, a następnie zaakceptować. Pokochać siebie w najtrudniejsze dni. Zatem

niekońcem, tylko miejscem własnym, ponieważ mieliśmy władzę w oczach i dar

zapomnienia. I to my wywoływaliśmy najbardziej spektakularne i skandaliczne

rezonanse, nie jakieś podziemne maszyny i dlatego po wszystkim nazywaliśmy się

już całkiem inaczej, więc cóż mogło nam zrobić to albo inne miejsce lub czas.

Proszę bardzo o więcej zagubionego czasu. Oto ewolucja w czasie — potężna

operacja na obrazie natury w walce z jej niezłomnością. Oto też postępujący

akompaniament i krąg światła na naszej scenie, a na niej nasz ulubiony bohater:

w zaślepieniu ewolucji w czasie — legendarny romantyk, beztrosko zakochany

w muzyce i w tym stanie niezdolny do najmniejszego smutku, do żadnej

przedżałobnej refleksji, choć czujący na twarzy żar za grzechy.

Oto on w obliczu obwieszczenia staje na palcach pod kolorową banderą

najświeższych, zbuntowanych orchidei i rzuca w świat flagę z promienia jak

oszczep, finałową flarę wielkiego koncertu. I podpisuje się pod nim jakby miał

na wszystko pieczątki urzędowe, grzecznie w prawym dolnym rogu,

mrówkowatym charakterem pisma jako

Ja — Twój mały niezmiennik.

Przypisy:

1. obserwable — obserwowalne wielkości fizyczne, czyli wielkości mierzalne. [przypis edytorski]

2. inflacja kosmologiczna — teoria kosmologiczna, według której wczesny Wszechświat przeszedł przez fazę gwałtownego rozszerzania się. [przypis edytorski]

3. różanopalcy uśmiech — por. przydomek Eos, bogini zorzy porannej, w poematach Homera: „różanopalca Jutrzenka”. [przypis edytorski]