Pielgrzym

With wayworn feet a pilgrim woe begone

Life’s upward road — I journey’d many a day

And hymning many a sad yet soothing lay

Beguil’d my wandering with the charms of song!

Southey.

Dziecko, nim zimna burza go obwieie,

Wesoło życia pielgrzymkie poczyna;

Pomiędzy kwiaty kręci się drożyna,

Z każdego pączka, natura się śmieie!

Los go nie wtrąca w nieszczęścia koleie,

Zdróy czystych roskosz, sączyć się poczyna,

Kwiatami, cała zasłana dolina,

Szczęścia przyszłego, wzbudza w nim nadzieie!

Jemu tak pięknie wiosna się zieleni,

Czas, iego kwiaty, ieszcze nie porywa,

I włzę rozpaczy, łzę uciech, nie mieni;

Co żal, lub smutek, on tego nie czuie;

Te słodkie soki, ieszcze świat nie truie,

Które niewinność, w kielich życia wliwa!