Jak u nas w południe

Zygmuntowi Krukowskiemu

Pukają do drzwi

krzyczą przez kruche literki

otwórz się odłóż

to co chciałeś wypowiedzieć na marne

nie wracaj do tych samych słów

odnawiaj się chłopcze

ta ścieżka zachęca

wysoka trawa czyha

hałda cmentarz zasypuje cicho

świadkowie Jehowy

nadchodzą z Miedzianki

sztuczne kwiaty w majolice

a Jezus jak Nike

bez oka

bez jednego skrzydła

bo prawda z braku się bierze

prawda bezskrzydła

ślepa

pukają do drzwi

szarpią za sznur

który nie dorósł do pętli

pokazują flachę pęto kiełbasy

chcą ode mnie więcej