Tu tak łatwo oddalić, odbiec

Dudni jedno o drugie o drugim. W domu z krwi i kości

jak ci tam, pogruchotane? Ludzkie. Dokąd się tłuczesz? Na

pole drabiniastym wozem po więcej niż się rodzi. Smuży się

smyk smyk pole od słońca do oczu, od oczu w śnięte niebo

po przedsennych wybojach, co słomka to miedza, z jesieni na

zimę którąś tam już po mnie smyk smyk śpiącej w grudzie.

Przełkniesz? Tylko oczy bolą z powrotem do ziemi.