Chore myśli

Są takie zjawy dalekie, odległe

(kartki wydarte z dziecięctwa i wspomnień),

W snach gdzieś powstały i teraz nadbiegły,

żeby się w ciszę wgryźć i wrócić do mnie...

Są takie zjawy dalekie i znane,

które wracają w jaźni odrodzone,

które wracają (i wierzę w nie święcie),

w zmierzchu srebrzysty uwikłane więcierz1...

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dni wymyślone w pół-ciemnych pokojach

(drżą ciemną krepą2 firanki wiejące)

i w szarym pyle zgęstniałego kurzu

tarza się ciemne, zmierzchające słońce...

Pokój jest stary, cichy, staroświecki

(wiszą portrety jakichś znanych twarzy,

na który widok serce w piersi tłucze

i których oczy wrzątkiem serce parzą).

Cicho brzęczące stare fortepiany

grają dostojnie, cicho i powoli,

a po portretach w ścianę wprasowanych

łzy kapią szare...

łzami serce boli...

Pod wieczór świece się palą w lichtarzach,

żółte jak tego dnia (którego? nie wiem)

i ręce, noce witające bledzią,

brodzą po kurzu nieustannym siewie.

Potem przychodzi długi cień po ścianie,

w starym cylindrze gość nieokreślony,

przyjdzie znów bębnić noc na fortepianie

i wstawiać kwiaty japońskie w wazony.

jesień 38 r.

Przypisy:

1. więcierz — rodzaj sieci rybackiej. [przypis edytorski]

2. krepa — rodzaj tkaniny o lekko pomarszczonej fakturze, kojarzonej z żałobą. [przypis edytorski]