Dwór Zosi

Nikt nie widział, nikt nie słyszał,

Jaki ja mam dwór!

Najpierw kogut, rycerz sławny,

Z pękiem lśniących piór.

Potem sroczka faworytka,

Co tak lubi ser...

I te wróble, całem stadem

Lecące na żer.

Dalej żółtych kacząt sznury,

Co idą na staw,

Dalej gąski, co się bielą

Wpośród bujnych traw.

Potem kotka ulubiona,

Co ma burą sierć,

Potem piesek, wielki filut,

Co skacze przez żerdź.

Potem kwiatki żółte, białe,

Z całej łączki tej,

Same cisną się do Zosi,

Do panienki swej...

Potem ciołuś ten w zagrodzie,

Co tak woła: meee!...

I każdego zaraz bodzie,

A Zosiuni — nie!

Wpośród dworu mego chodzę

Całe boże dnie;

Mama do mnie się uśmiecha

Przez okienko swe.