Na Kurhanie I

Śpijcie, śpijcie w głuchem polu

Pobielałe kości!

Kto powraca w dom sierocy,

Ginie od żałości.

Wyniszczona, wygorzała,

Stara wasza strzecha...

Z ognisk waszych — ani iskry,

Z pieśni — ani echa.

Wyrąbane wasze wrota,

Znieważone progi,

Rozniósł wicher dobro wasze

Na rozstajne drogi.

Rozniósł wicher dobro wasze,

Złotą waszą dolę...

Zarodziło piołunami

Siane przez was pole.

Pogorzkniały słodkie miody

I białe kołacze,

Ponad starem gniazdem waszem

Kruk nocami kracze...

Zmąciły się jasne zdroje,

Płynące do morza,

Pospadały gwiazdy z nieba,

Pociemniała zorza.

Ranki idą i przechodzą

Bez słońca dla duszy,

Wybujały chwasty dzikie,

W pustce tej a głuszy...

Oj, wie dobrze ziemia-matka,

Wie dobrze mogiła,

Czemu was tak, na sen wieczny,

Cicho utuliła...

Wiedzą o tem bujne deszcze,

Wiedzą białe rosy,

Czemu płaczą i żaleją

Nad wami niebiosy...

I te wichry rozełkane,

I te czarne tucze,

Co nad chatą waszą wieją,

Jako skrzydła krucze.

............................

Śpijcie, śpijcie w głuchem polu

Pobielałe kości!

Kto powraca w dom sierocy,

Ginie od żałości.