Pogrzeb infantki

W czarnych kapach, żujące wędzidła,

idą wichry uciszone przed trumną,

kołysaną na wozie, dumną,

kutą w złocie, wspaniałą, obrzydłą.

Hamulec zgrzyta. Jęczą dźwięczne szprychy,

wśród wąwozów hiszpańskich spadzistych i cichych...

— chcą wyskrzypieć wszystko i nie mogą...

Infantka ma twarz tak bladą!

Wichry idą, noga za nogą —

Idos, idos, ventos alados!1

Idźcie, idźcie w pokoju, wy wichry skrzydlate!

Infantka już nie wstanie zimą ani latem!

Czy jej na imię Miłość, czy Sol, czy Elvira,

to obojętne dzisiaj, gdy ją w ziemię kładą,

gdy upadła na wieki, zaplątana w kirach!

Idos, idos en paz, ventos alados!2

Przypisy:

1. Idos, idos, ventos alados! (hiszp.) — Idźcie, idźcie, skrzydlate wichry! [przypis edytorski]

2. Idos, idos en paz, ventos alados! (hiszp.) — Idźcie, idźcie w pokoju, skrzydlate wichry! [przypis edytorski]