te drugie

wieczorny wstrząs dla systemu, znów

bajzel w mózgu jak po fenactilu —

nie, on się już nie zmieni, zawsze

już będzie używał półśrodków.

będąc ludźmi czynu, kupmy kawałek

ziemi i załóżmy farmę. tylko nie kopmy

sobie więcej pod nogami, kalecząc ślady

czyichś ostrożnych kroków.

już nie rzucamy się sobie na szyję

jak głodny sznur, już tylko dbamy o

pozorny ład naszych stosunków, jak

to brzmi, posłuchaj.

a kiedy kładziemy się spać, zawsze mamy

żal, lecz nie do kogoś, kto

przecież nam robi to wszystko.

och, ona jest nietykalna.

bardziej niż umarli.