Jeszcze trochę wysiłku

Krzysiowi F.

Mógłby teraz przejść do PAN-u

ale mówi, że w Świerku

ma więcej luzu: godzina

pracy, potem godzina

dla siebie; może się naprawdę

uczyć; poza tym komputer lepszy.

Ja przez miesiąc w Londynie

przetłumaczyłem kilkadziesiąt wierszy

za kantorkiem Gresham Hotel,

na Bloomsbury Street, gdzie

byłem recepcjonistą,

więc wiem, o jaką pracę mu chodzi;

będziemy się wszyscy dokształcać,

wychodzić ze wspólnego pokoju

do ubikacji z książką

i ołówkiem, zakreślać, zapamiętywać

i wracać tak, żeby jednak szef

nie widział; aż zostaniemy

jednym z najbardziej wykształconych

narodów w środkowej Europie.