Kwiaty i łzy

Chyląc czoło w napadzie westchnień

Chociaż nie muszę tego robić,

chylę czoło w napadzie westchnień

albo ocieram plecy o piec empireum1,

jak już tam sobie chcecie,

niektóre sprawy.

Zawsze pewien,

że płoniecie na gwiazdach,

tymczasem dyrdacie w miejscu,

w którym to wszystko się zaczęło

i już prawie nie wierzę w inne narzędzie smutku.

Jak Rousseau i jak Rousseau

Bądźmy dla siebie serdeczni,

wystukiwanie rytmu serca to ciągle najmilsze zajęcie.

Kwiat maku

dodaje otuchy,

gdy jedno pieni się jak grzbiety fal,

gdy drugie migocze jak kamienie w strumieniu,

gdy kulę się, wysiadając z samochodu

i jeszcze niżej, wychodząc z garażu w noc.

Zdrowia

Intuicja Doskonałego Życia

(tak zresztą nazwę kiedyś moje życie)

nie trzyma się na razie kupy.

Siedząc za kierownicą chmury chciałem do was pomachać,

lecz ten widok chwili

niosącej ostrożnie jak szklankę na tacy wieczność

wytrącił mnie z powagi. Gdyby po czymś pewnym

zostawał jakiś nalot, jak szron na gałęziach

nieprzebranego bogactwa Pani Kierownik

(tak właśnie nazwę kiedyś moją intuicję)

dowiecie się o tym pierwsi.

Otucha

Łodyga rabarbaru jest chyba wzruszona,

tak łaknie jej cień za stodołą

i moje nozdrza.

Przypisy:

1. empireum (staroż. i śrdw.) — najwyższe niebo, rozumiane jako sfera ognia i światła, raj bądź siedziba Boga lub bogów. [przypis edytorski]