Łuk miłości

Czyli trwała, przez nas niezbudzona,

Miłość nasza w nieprzespanym śnie?

Trwożny byłem, ty onieśmielona,

Błogo błądząc, dygocąc przez dnie.

Wędrowały gwiazdy w strome noce

Ku ściszonym górom obok nas.

Wonie, świerszcze grające, owoce,

Nad oczami spływający czas.

Cóż milczącym wargi spoić wzbrania?

Wieczność jedną wydzieliła z chwil.

Przemieszały się w lęku wyznania,

Przeszywane przez ptaszęcy tryl.

Jak ugodzon1 śmiertelnie, za dłoń

Pochwyciłem cię, ze szczęścia niemą —

Zanim gwiazdy blednące twą skroń

Uwieńczyły wraz z zbudzoną ziemią.

Przypisy:

1. ugodzon — ugodzony, uderzony. [przypis edytorski]