Hymn do Afrodyty
Na tronie promienistym, Afrodyto boska,
Usłysz pragnień mych rwących modlitwę dziewczęcą...
Gdy mi serce się krwawi i rani je troska,
Niechaj jasne się czary uroków Twych święcą!
Przez obłoki słoneczne, błękitne mgieł głębie,
Kędy1 róże się płonią2 w szafirach najbledsze,
Wóz Twój złoty powiodą bieluchne gołębie,
Uderzając piórami skrzydełek w powietrze.
Stań nade mną i jasne rzucając z ócz3 blaski,
Poprzez uśmiech tak przemów za moich próśb echem:
«Czemu lękasz się dziewczę? Wszak wzywasz mej łaski,
A ja idę ku tobie — z słonecznym uśmiechem.
O, jak cudnie się dzisiaj liliowy twój wianek
Zaróżowił kochaniem na skroni dziewczęcej!...
Może wzgardził miłością twą płochy kochanek?
Więc ja sprawię, że kochać cię będzie goręcej!»
Przybądź, Jasna!... Twym stopom rozścielę mą szatę,
Patrząc w boskich Twych źrenic głębinę błękitną...
Afrodyto, wnijdź4 w moją dziewczęcą komnatę,
Niechaj oto w niej róże czerwone zakwitną!...
Przypisy:
1. kędy (daw.) — gdzie. [przypis edytorski]
2. płonić się — rumienić się. [przypis edytorski]
3. ócz (daw. forma) — dziś N.lm: (z) oczu. [przypis edytorski]
4. wnijść (daw.) — dziś: wejść. [przypis edytorski]