[Czekam1...]
Czekam. Jak długo jeszcze czekać trzeba —
godzinę tylko — ale ta godzina
wystarczyć może dla mnie za dnie całe:
chciałbym być już tam — stęsknione źrenice
wytężam w dal rozległą — gdzieś za pola
szukając twarzy kochanych — siwe gór wierzchołki
faliste — pola zielone usłane murawą,
obłane słońcem — drzewa gęste sadu,
co wznoszą swoje bogate korony
szmaragdem liści strojne — bujne plony
chylą obwisłe gałęzie ku ziemi
co cień rzucają smugami czarnemi2 —
gdzie miły zawsze chłód znajdą znużeni.
Darmo — to wszystko mnie już nie zachwyca:
dusza gdzie indziej się rwie — za te wzgórza
przez lasy — łany — pola — do podnóża
świątyń strzelistą skrzydlatych wieżycą
smukłą — na szczycie chorągiewki świecą
koroną świetlną uwieńczając czoło.
Czemu tak cicho? — o wolałbym raczej
żeby zerwała się burza — ponura — gromowa
w uszach szatańska pieśń wichrowa
grzmiała... (oczy?) mgłą deszczu zaszły.
Niebo tak czyste — jasne — obłok płynie mały —
czemuż taki leniwy — tak z wolna się sunie,
że ledwie dostrzec można bieg — drżę cały
z niecierpliwości — i nie jestem (w) stanie
pisać, bo zbyt powoli myśl w czyn się zamienia —
za długo mi już tego —
ha, i dość cierpienia.
Przypisy:
1. Czekam — wiersz powstał w Korabnikach pod Krakowem na przełomie 1888–1889 r. [przypis redakcyjny]
2. czarnemi — dziś popr.: czarnymi. [przypis edytorski]